czwartek, 18 grudnia 2014

Rozdział 5

Dlaczego Ty i Niall śpicie w jednym łóżku? - spytała mama
-Ponieważ to mój przyjaciel - burknęłam, a mama nagle krzyknęła na cały głos, aby wszyscy tu przyszli.

Po  chwili w progu moich drzwi stała cała moja rodzinka. Mama chwyciła telefon i zaczęła nam robić zdjęcia, ciocia mówiła, jakie to słodkie, wujek życzył nam szczęścia, a brat mówił mu, aby na mnie uważał. Zerwałam się z łóżka i wygoniłam wszystkich zamykając drzwi. Spojrzałam przepraszająco na Nialla, a on zaczął się śmiać. Robił to na prawdę głośno, a z jego oczu płynęły łzy. Mogę się założyć, że wyglądam jak pomidor. Nagle chwycił swój telefon i napisał na whatsapp o mojej wspaniałej rodzince. Miałam ochotę zapaść się pod ziemię, skoczyć z mostu, cokolwiek, aby tylko nie musieć patrzeć więcej na niego i moich przyjaciół, którzy teraz razem z nim wyśmiewają się ze mnie. Odwracam się i ciągnę za klamkę, ale nie mogę otworzyć drzwi. Coś mnie trzyma, a ja się wyrywam.

Nagle szarpię mocno ręką i... Spadam z łóżka? Co?! Przetarłam oczy i spojrzałam na roześmianego chłopaka siedzącego na łóżku. Był w samych spodniach, a jego włosy były w nieładzie.
Spokojnie Jessie, to był tylko sen...

-Żyjesz? - śmiał się
-Taa, jestem przyzwyczajona. Wiesz... Spadanie z łóżka to takie moje hobby - powiedziałam poważnie, a on jeszcze bardziej się ze mnie śmiał - Jest cicho, więc jak zwykle wyszli na zakupy - powiedziałam, ale Niall ciągle to samo. Chcąc utrzeć mu nosa chwyciłam szybkim ruchem jego telefon
-Ej oddaj! - krzykną, a ja się zaśmiałam
-Śmiałeś się ze mnie. Nie oddam! - Podkreśliłam ostatnie dwa wyrazy i wybiegłam z pokoju. Biegłam korytarzem potykając się o własne nogi i głośno się śmiejąc. Zbiegłam ze schodów, a gdy zostało mi do pokonania zaledwie kilka schodków, chłopak złapał mnie z ręce i odwrócił do siebie.


Staliśmy i patrzyliśmy się na siebie przez chwilę. Jego oczy są co najmniej hipnotyzujące. Ten błękit... Ugh Jessie przestań się gapić! - skarciłam siebie w myślach. Nagle chłopak wyrwał urządzenie z moich rąk i czar prysł. Podniósł rękę wysoko, tak abym nie mogła mu go znów zabrać. Uderzyłam go lekko w klatkę piersiową.

-To nie fair! - krzyknęła odwracając się i gdy już miałam zbiegać z reszty schodków... - Cześć wam! - powiedziałam z wymuszonym uśmiechem... Miało ich nie być!
-Dzień dobry - mrukną Niall
-Idziemy zjeść śniadanie - mruknęłam ciągnąc Nialla za sobą. Bałam się, że zaraz powtórzy się sytuacja z mojego snu, więc wolałam stamtąd jak najszybciej zniknąć.
-Co jemy? - spytałam siadając na blacie i wymachując nogami
-Jestem otwarty na wszelkie propozycje - powiedział, na co skinęłam
-Jajecznica? - spytałam, a on przytaknął

Wyjęłam z lodówki jajka i ketchup. Następnie schyliłam się do szafki po patelnię, a gdy już ją wybrałam, zamknęłam drzwiczki i odwróciłam się do Nialla. Chłopak chwycił jajka i zaczął nimi żonglować, co wywołało u mnie śmiech.

-Niall skończ, albo... - skinęłam głową na patelnię. Chłopak chciał złapać jajko, niestety nie udało mu się i wylądowało na podłodze. - Oh... Okej ostrzegałam - powiedziałam i podniosłam patelnię, ale on szybko znalazł się na przeciwko mnie i zatrzymał moją rękę.

Miał o wiele więcej siły, więc szybko odebrał ode mnie przedmiot.Wydęłam wargi, na co się zaśmiał. Posprzątałam rozbite jajko i już normalnie zaczęliśmy przygotowywać śniadanie. Zrobiłam nam jeszcze herbatę, na stole postawiłam talerze z jedzeniem, oraz ketchup. Zjedliśmy wszystko w 15 minut. Włożyłam talerze i kubki do zmywarki i poszliśmy na górę

-Będę się zbierał - powiedział zaraz po wyjściu z łazienki.
-Okej - skinęłam głową, odkładając telefon, a następnie jęknęłam i opadłam na łóżko
-Kac męczy? - spytał śmiejąc się
-Nie, mało piłam - mruknęłam
-Ja też - przytakną, na co szeroko otworzyłam oczy - Mam mocną głowę powiedział, a ja skinęłam

Wstał z łóżka i podszedł do  krzesła, sięgając po bluzę.

-Poczekaj chwilę, też wychodzę - powiedziałam - schudłam 3 kilo muszę zaopatrzyć się w coś nowego

Podeszłam do biurka, wyciągając z dolnej szuflady kopertę. Otworzyłam ją i szybo przeliczyłam pieniądze. Mam 290 dolarów. Uśmiechnęłam się, ponieważ warto było oszczędzać. Chwyciłam z wieszaka torebkę do której wrzuciłam potrzebne rzeczy i zeszliśmy na dół.

http://urstyle.pl/styl/eurydyka77/stylizacja/szaro-ciemna/

-Będę niedługo! - krzyknęłam będąc przy drzwiach
-Okej! - odkrzyknęła, więc mogliśmy iść
-Podwieźć cię? W sumie i tak nie mam co robić - powiedział, więc wzruszyłam ramionami i się zgodziłam

Po 20 minutach jazdy znaleźliśmy się pod Centrum Handlowym i wysiedliśmy z auta. Tak więc o to idę na zakupy z Niallem, który mnie nie lubi. Super!
Weszliśmy do sklepu Vans, ponieważ uparł się, że musi sobie kupić full cap. Weszliśmy do środka, a pierwsze, co rzuciło mi się w oczy, to ogromny wybór butów. Kocham vansy, sama mam co najmniej 10 par, są bardzo wygodne i ładnie wyglądają - moim zdaniem. Jednak wiedziałam, że dzisiaj przyjechałam po ubrania, a nie buty. Ze smutną miną wróciłam do Nialla.

-Wezmę ten - wskazał mi na szarą czapkę z czerwonym daszkiem, a ja przytaknęłam.

Podeszliśmy do kasy, następnie chłopak zapłacił i poszliśmy do kolejnego sklepu, którym był H&M. Zaczęłam oglądać różne dżinsy, zaczynając od dzwonów (których szczerze nie cierpię) przez bojówki, na skinny fit kończąc. Postanowiłam szczególnie przyjrzeć się  tym ostatnim, ponieważ moje nogi nareszcie nie wyglądają jak nogi słonia. Wybrałam dwie pary, które najbardziej mi się spodobały i szukałam dalej.

W ten właśnie sposób opuściliśmy z Niallem centrum handlowe. Kupiłam trzy pary jeansów, cztery koszulki, sukienkę i spódnicę. Uśmiechnęłam się, gdy wsiedliśmy do auta.

-Nigdy więcej - powiedział chłopak, na co się zaśmiałam
-Nie było tak źle
-To może być gorzej? - spytał zszokowany
-Wiesz... Dziewczyny potrafią chodzić po sklepach nawet 5 godzin - powiedziałam, a on szeroko otworzył oczy - Mówię serio
-Skończmy ten temat proszę - jękną, a ja się zgodziłam. Wyjął telefon z kieszeni i po chwili klikania przyłożył aparat do ucha. Rozmawiał z kimś chwilę, potem się rozłączył i westchną.
-Co jest? - spytałam
-Rodzicom zachciało się jechać do Chicago, a ja oczywiście muszę siedzieć w domu z psem - prychną
-Aww chciałabym mieć psa - westchnęłam
-Uwierz, że te cholerstwo to nic fajnego - powiedział
-O mój boże! Em... Jesteś pewny, że może zostać z tobą? Mam na myśli... Nie widać, abyś darzył go sympatią. Mam nadzieję, że nie zabijesz go?
-Ciebie jakoś nie zabiłem - powiedział i... Czy on miał na myśli, że mnie nie lubi?
-Jeśli chcesz, mogę go wziąć, na czas kiedy twoich rodziców nie będzie - zaproponowałam - Jestem pewna, że będziesz zbyt zajęty dziewczynami, aby go chociażby nakarmić - mruknęłam, a on się zaśmiał i przytakną.
On tak serio?!
-Okej, jeśli chcesz - powiedział, a ja z ekscytacją pokiwałam głową

Droga do jego domu trwała jakieś 20 minut. Weszliśmy do środka, a przywitała nas jego mama. Zmierzyła mnie wzrokiem i sztucznie się uśmiechnęła i... Zapewne myśli, że jestem kolejną laską do pieprzenia.

-Niall proszę opiekuj się Scooby'm - poprosiła go, a następnie przytuliła psa. Widać było, że jest z nim związana
-Mamo. Oboje dobrze wiemy, że nie dam sobie z nim rady - powiedział, a jego mama smutno przytaknęła - To jest Jessie, koleżanka ze szkoły, zawsze chciała mieć psa i zaproponowała, że może się nim zająć - powiedział, a ja uśmiechnęłam się. Kobieta znów mi się przyjrzała i skinęła.
-Będziemy w środę o 17 - powiedziała, a ja skinęłam.

Po 15 minutach jego rodzice wyszli z domu. Sprawdziłam godzinę w telefonie - 15:12.

-Możesz mnie odwieźć? - spytałam, a on skiną
-Dam ci jego rzeczy - powiedział, a ja skinęłam.

Spakował jego miskę, karmę i smycz. Tyle powinno wystarczyć na kilka dni. Spojrzałam na szczeniaka leżącego na kanapie.


Patrzył na mnie swoimi ślicznymi oczkami, na co się uśmiechnęłam. Wydaje mi się, że jest to shih tzu, ale nie jestem pewna. Założyłam mu obrożę i smycz i postawiłam na podłodze. Niall wziął rzeczy pieska i poszliśmy do auta.

-Ale jak narobi mi w samochodzie to go kurwa zatłukę i chuj mnie obchodzi na kogo pójdzie wina - powiedział i mogę z tego łatwo wywnioskować, że go szczerze nie lubi.

Gdy byliśmy na miejscu Niall pomógł mi z zakupami, dzięki bogu nikt nas nie słyszał, więc nie wiedzą, że mnie odwiózł. Odpięłam smycz i obroże Scooby'iemu i puściłam go, aby pochodził po mieszkaniu. Położyłam zakupy na schodach, i właśnie wtedy usłyszałam, jak mama głośno krzyczy moje imie.

-Hej - uśmiechnęłam się tak słodko, jak tylko umiałam
-Co to? - spytała wskazując na psa, bawiącego się z Bellą
-Scooby. Tak jakby... Pies - udawałam głupią
-Wiem, że to pies, ale co on tu robi?!
-Jest - wzruszyłam ramionami, ale zobaczyłam surową minę mamy, więc zaczęłam się tłumaczyć - To pies Nialla. Jego rodzice wyjechali, a on sam by sobie z nim nie dał rady - mruknęłam - Jest zbyt słodki, aby umierać, nie miałam serca go z nim zostawić. Mówię o Scoobym. Może zostać do środy? Obiecuję, że jak tylko jego rodzice wrócą, oddam go - Powiedziałam, a ona przytaknęła
-Ten Niall to twój chłopak? - spytała babcia, a ja walnęłam się otwartą rękę w czoło
-Nie, kolega ze szkoły. - wyminęłam ich i usiadłam obok Belli
-Mogę dać mu piłkę? - spytała podekscytowana. Skinęłam głową, więc pobiegła po zabawkę, a szczeniak za nią.
-Przystojny - poruszyła zabawnie brwiami  Angie
-A jaki chamski - prychnęłam
-Wiesz... Wydaję mi się, że to ty zabrałaś mu rano telefon - ciągną Erick, więc rzuciłam w niego kapciem.
-Bo się ze mnie śmiał! - broniłam się, ale nikt mi nie wierzył.

Bella i Sasha bawiły się ze szczeniaczkiem, więc razem z Angie poszłyśmy pomóc mojej mamie i ciociom w obiedzie. 

-Ile on ma lat? - spytała, a ja się zaśmiałam 
-Rok starszy ode mnie.
-Dobra dupa - podsumowała, a ja się zgodziłam
-Nie masz co liczyć młoda. Nie bawi się w dziewczyny, jemu liczy się tylko seks - powiedziałam, a ona spojrzała na mnie
-Palant
-Zgadzam się.

Po zjedzonym obiedzie (ruszyłam trochę ziemniaków, bo babcia, zagroziła mi, że nie odejdę od stołu.)
Kim ona w ogóle jest aby mi rozkazywać?
Twoją babcią..
Wracając, po obiedzie wróciłam  do pokoju. Odblokowałam ekran i zauważyłam, że mam sms'a. Pięć razy przeczytałam imię adresata. Co do chuja?! Gdy wiadomość się załadowała, nie mogłam nic z siebie wykrztusić!

Danny: Hej mała :)
Ja: Danny? Cześć, dawno nie pisałeś :D
Danny: Przestałem, bo nie odpisywałaś :c
Ja: Wiem... Ugh Przepraszam :( Postaw się w mojej sytuacji, było mi ciężko...
Danny: Rozumiem Cię, mi też. Wiesz... Dwa dni temu wprowadziłem się do Londynu. Jesteś może w domu?
Ja: Tak :)
Danny: To może wybrałabyś się ze mną na spacer? Hmh? Stęskniłem się za tobą :*
Ja: Jasne :) Ew i tak miałam wyjść z psem, więc... Z chęcią! Wpadniesz po mnie za 20 minut?
Danny: Do zobaczenia Jessie <3
Ja: <3

Odłożyłam telefon na łóżko i opadłam ciężko wzdychając. Danny to mój były. Zaczęłam spotykać się z nim w moje 15 urodziny. Po 6 miesiącach nakryłam go, jak całował się z inną dziewczyną. Po miesiącu wróciliśmy do siebie. Ostatecznie rozstaliśmy się w lipcu 2013 roku. Chłopak wyjechał do Glasgow, a ja wiedziałam, że żadne z nas nie wytrzymało by w związku na odległość. Minęło 14 miesięcy, niby powinnam zapomnieć co do niego czułam. Dlaczego więc jestem tak bardzo podekscytowana spotkaniem z nim? Dlaczego tak bardzo cieszę się, że znów będę mogła zobaczyć te hipnotyzujące oczy i idealny uśmiech.
Zerwałam się z łóżka i pobiegłam do szafy. W żadnym wypadku nie mogę pokazać mu, że po rozstaniu się z nim zaniedbałam się, czy coś... Jestem głupia. Zanim jednak zaczęłam wyciągać ubrania, coś mnie tknęło i wyjrzałam przez okno. Pogoda była... co najmniej dziwna. Otworzyłam okno i niemal od razu poczułam zimny wiatr. Wzdrygnęłam się na to uczucie i szybko je zamknęłam, wracając do punktu wyjścia. Postawiłam na spódniczkę i koszulę.
Weszłam do łazienki, a biorąc pod uwagę, że makijaż i włosy były okej, po prostu się przebrałam. Umyłam zęby i wróciłam do pokoju chwytając telefon w rękę. Oczywiście później zawróciłam się jeszcze po torebkę, kurtkę i czapkę i na reszcie byłam gotowa.

-Mamo wychodzę! - krzyknęłam poprawiając włosy
-Gdzie? - spytała, na co westchnęłam
-Muszę spotkać się z Nicole, ponoć ma ważną sprawę - zaapelowałam - Wezmę przy okazji scoobiego na spacer.

Przypięłam smycz dla psa i wyszłam z domu, obiecując wszystkim, że niedługo będę. Zamknęłam drzwi i gdy właśnie się odwróciłam wpadłam na niego. Uśmiechnęłam się i przytuliłam chłopaka. Był taki ciepły, nie chciałam go puszczać. Zacisnęłam mocniej ręce w okół jego szyi, a on delikatnie musną swoimi wargami moją głowę, nie zwracając uwagi na czapkę.
Gdy oderwaliśmy się od siebie, oboje byliśmy uśmiechnięci.

-Ale urosłaś! - powiedział
-Nie żartuj sobie z mojego wzrostu! - tupnęłam nogą i pogroziłam palcem, aby wyglądać poważnie, jednak uśmiech, który wdarł się na moją twarz wszystko zepsuł.
-Ah tęskniłem za twoim uśmiechem - powiedział na co się zarumieniłam. Co on do diabła ze mną robi?!
-A ja za twoimi oczami... I głosem - dodałam po chwili przeciągając ostatni wyraz.
-Pięknie wyglądasz - powiedział skanując mnie od stóp do głów

http://urstyle.pl/styl/kasi657/stylizacja/konkurs-34/#

Wszystko zepsuł szczeniak stojący obok, który zaczął szczekać. Przeklnęłam w duchu zwierzaka. 

-Dziękuję - wydukałam - Idziemy?
-Jasne - uśmiechnął się miło

Szliśmy cały czas o czymś rozmawiając i śmiejąc się głośno. Postanowiliśmy iść w "Nasze miejsce". Było to dokładnie drzewo. Ogromne drzewo przy rzece. Idzie się tam około 15 minut, ale to nie miało większego znaczenia. Gdy byliśmy już na miejscu, tak jak za dawnych lat usiedliśmy na ziemi. Danny bawił się ze Scoobym, a ja nie mogłam się powstrzymać od uśmiechu.

-Wiesz, że nie byłam tu ani razu, odkąd wyjechałeś?
-Dlaczego? - spytał podnosząc swój wzrok na mnie
-Nie wiem. Przypominało mi to ciebie.
-Co jeszcze ci o mnie przypominało? - spytał, a ja nie myśląc za bardzo zaczęłam śpiewać naszą piosenkę.

Are you, are you
Coming to the tree?
They strung up a man
They say who murdered three
Strange things did happen here
No stranger would it be
If we met at midnight
In the hanging tree



Piosenka nazywała się "Drzewo wisielców". To dziwne, ale oboje lubiliśmy tą piosenkę. Przy drugiej zwrotce chłopak przyłączył się do mnie.


Are you, are you
Coming to the tree?
Where dead man called out
For his love to flee
Strange things did happen here
No stranger would it be
If we met at midnight
In the hanging tree

I dopiero teraz zdałam sobie sprawę jak bardzo za nim tęskniłam.



#RockMePL

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz