Jedyne, co trzymało mnie przy życiu podczas chemii, to to, że jest ostatnia lekcja i piątek. Na dzisiaj umówiłam się z Lily i Charlie, że pójdą ze mną i Bellą do wesołego miasteczka. Mała ciągle jęczy, bo tęskni za Scoobym. Widziałam, że na prawdę go polubiła i teraz cały czas namawia mamę na psa.
Gdy zadzwonił dzwonek spakowałam swoje rzeczy i wyszłam z sali. Cieszę się, że mogę odpocząć, bo cały ten tydzień, był istną masakrą. Codziennie tylko szkoła, praca, dom. Dzięki Bogu mam teraz weekend dla siebie.
Wyszłam z sali i poszłam w stronę szafek. Schowałam dzisiejsze książki i wyjęłam te potrzebne na poniedziałek. Zaraz obok mnie znalazły się dziewczyny. Pożegnałam się z nimi i razem z Lily czekałyśmy na Charlie. Gdy wreszcie zjawiła się, mogłyśmy wyjść ze szkoły i iść do mnie. Po drodze wskoczyłyśmy jeszcze do Starbucksa, co nie było nowością.
-Jestem! Jest też Charlie i Lily! - wydarłam się na cały dom, a moja mama pojawiła się zaraz obok nas
-Dzień dobry - przywitały się moje przyjaciółki
-Cześć - powiedziała mama z uśmiechem - Jessica jakbyś chciała wiedzieć to nie jestem jeszcze tak stara i mam dobry słuch. Nie musisz tak krzyczeć - upomniała mnie, na co przewróciłam oczami.
Weszłam do kuchni i zaprosiłam dziewczyny. Oczywiście - jakby to inaczej - moja mama nie była sama. W salonie siedziała pani Margaret i Olivia - jej dwie najlepsze przyjaciółki z pracy. Nie powiem, lubiłam je. Były miłe i ogólnie okej. Po wyrzuceniu kubków po kawie i przywitaniu z wcześniej wspomnianymi kobietami ruszyłyśmy na górę.
Weszłyśmy do pokoju Belli. Dziewczynka siedziała przy swoim biurku i coś rysowała, do póki nas nie zobaczyła. Podbiegła do mnie i mocno mnie przytuliła dając buziaka w policzek, następnie to samo zrobiła z Charlie, a przed Lily zatrzymała się skrępowana. Lily przedstawiła się i chwilę zagadała z małą, dzięki czemu ta poczuła się swobodniej. Podałam jej ubrania i powiedziałam, aby się ubrała, ponieważ zaraz wychodzimy.
Zeszłyśmy na dół, a ja odebrałam od mamy 20 dolarów. Nie chciałam wyciągać od niej za dużo pieniędzy, przecież chodzę do pracy właśnie po to, aby mieć na swoje zachcianki.
Wesołe miasteczko znajdowało się jakieś 15 minut spacerku, a gdy byłyśmy już na miejscu, nic nie poradzę, ale czułam rosnącą we mnie ekscytację.
-Ja chcę tam! - krzyknęła Bella i wskazała na dość dużą kolejkę górską
-Jesteś pewna? - spytałam, ponieważ jakby nie było jest jeszcze mała.
Pokiwała energicznie głową, więc wszystkie cztery pokierowałyśmy się do atrakcji po zakup biletów. Nie było z tym jakiś wielkich kłopotów, więc już po chwili siedziałyśmy wagonikach i czekałyśmy, aż wszystkie miejsca będą zajęte, aby móc ruszyć.
-Boisz się? - spytałam Belli, która ściskała moją dłoń
-Nie wiem - wzruszyła ramionami
-Pewnie, że nie! Jesteś dzielna baba, prawda? - odezwała się Lily odwracając się do tyłu, aby móc na nas spojrzeć. Brunetka uśmiechnęła się i puściła moją dłoń.
Zaczęło się spokojnie. Prosty tor, wszystko świetnie. Dalej niestety było trochę gorzej. Tor zakręcał się w każdą możliwą stronę, a ja miałam wrażenie, że wagonik zaraz wypadnie. Nie myślałam jednak nad tym za długo, chciałam się świetnie bawić! Bella krzyczała głośno, ale widziałam uśmiech na jej ustach, co oznaczało, że bawi się tak samo dobrze, jak reszta.
Gdy po jakimś czasie zatrzymaliśmy się, zajęło mi trochę, aby zorientować się, co się dzieje.
***
-Jest coś jeszcze, na czym nie byłyśmy? - spytała Charlie, a ja zastanowiłam się
-Bella? - spytałam jej, ponieważ jak to dziecko, jest ekspertką w takich sprawach
-A to?! - spytała stając na palce i pokazując rączką na Diabelski Młyn
-Okej, może skończmy najpierw watę? - powiedziała Lily, a my się zgodziłyśmy
Usiadłyśmy na ławce a Bella stanęła na niej pomiędzy mną, a Lily i dotknęła delikatnie jej włosów.
-Dlaczego masz różowe włosy? -spytała
-Pofarbowałam - wyjaśniła dziewczyna, a mała brunetka pokiwała głową
-Ja też chcę - zwróciła się do mnie - Pofarbujesz mi włosy? - spytała ze słyszalną nadzieją w głosie
-Ile masz lat? - spytałam
-Pięć! - Niemal krzyknęła wystawiając mi palce przed twarzą
-No to jeszcze cztery i pogadamy - powiedziałam, na co wydęła wargi - Chyba, że chcesz taką zmywalną? Ale to w wakacje - wyjaśniłam, a ona uczepiła się mojej szyi
-A kiedy będę mogła mieć takie rzeczy na rękach? - spytała przejeżdżając paluszkami po tatuażach na ramieniu Lily
-Jak skończysz 18 lat. Może trochę wcześniej.
-A ty też sobie zrobisz? - spytała mnie
-Tak, ale nie wiem dokładnie kiedy - powiedziałam, na co pokiwała głową. Chwyciła nasze patyczki po wacie cukrowej i pobiegła szukać kosza na śmieci.
-Co ty na to, aby zabrać ją do Maxie? - spytała Charlie, a Lily poparła jej pomysł
-No nie wiem... Mama mnie zabije - mruknęłam
-Oj weź. Zrobi jej kilka zmywalnych tatuaży, makijaż i tyle - wzruszyła ramionami różowo-włosa
-Ona robi sztuczne tatuaże? -spytałam zdziwiona
-Ma trójkę dzieci, z czwartym jest w ciąży. Na pewno coś wymyśli - mrugnęła Lily, a ja się zgodziłam.
Maxine ma z nami wuef i geografię. Nie zdała dwa razy, więc ma 20 lat i trójkę dzieci. Jest fajna, chociaż nie trzymam się z nią za bardzo. Ma swoje własne studio tatuażu, co wydaje się być czymś fajnym.Ogólnie nie wygląda na jakąś straszną gangsterkę. Ma czarne włosy i metr 68, czyli jest wyższa ode mnie o kilka centymetrów. Myślę, że strach u niej może wzbudzać jedynie piercing i tatuaże.
Gdy Bella wróciła do nas, przedstawiłam jej nasz pomysł, a ona w sekundzie zrezygnowała z Diabelskiego Młynu i pośpieszała w drodze do salonu Maxine.
-Nicole! - krzyknęła nagle mała i zaczęła biec, w nieokreślonym mi kierunku. Po chwili zobaczyłam przyjaciółkę, która trzyma na rękach moją siostrę. Trzeba przyznać, że Nicole, tak samo jak Charlie dosłownie wielbią moją młodszą siostrę. Obok szatynki stał Zayn, Liam i Danielle. Wraz z dziewczynami podeszłyśmy do małej grupki i przywitałyśmy się z nimi.
-Hej - uśmiechnęłam się
-Co tu robicie? - spytała Lily
-Idziemy do Maxine. Danielle chce kolczyk w języku - wyjaśnił Liam, a Danielle cała blada pokiwała głową z lekkim uśmiechem. Stresuje się.
-My też. Maxine wspominała mi coś o sztucznych tatuażach, a młoda koniecznie chce tego spróbować - Wyjaśniła Lily, a Bella dumnie podniosła głowę do góry.
-Zaraz będzie tu jeszcze Niall i Elounor - powiedział Zayn, a ja zaśmiałam się na te połączenie imion Louisa i Eleanor.
-A jak byłby Liam i Danielle? - spytała Charlie, akurat gdy podeszły do nas trzy wspomniane wcześniej osoby
-Lanielle - wypaliłam, a Dan szturchnęła mnie łokciem - No co?!
-To brzmi dziwnie. Zastanówmy się nad Nicole i Zaynem... - zabrała głos
-Co robicie - Spytał Louis śmiejąc się
-Łączymy imiona. Wy jesteście Elounor, Danielle i Liam, to Lanielle, a Zayn i Nicole to... Zaycole? - mówiła Lily
-W takim razie ty i Austin to Lauly? - wypaliła Eleanor - Okej nie jestem w tym dobra
-O czym my rozmawiamy? - spytałam ze śmiechem
-Shippuje Hessie! - Wykrzykną głośno Liam, na co otworzyłam buzię
-Co? - spytała Charlie, która najwyraźniej nie zrozumiała
-No... Harry i Jessie... Hessie - wytłumaczył, a brunetka klasnęła w dłonie
-Możemy już iść? - poprosiłam, bo jakby nie było, obok stoi moja siostra.
Ruszyliśmy, a wszyscy zdali się na prawdę lubić Bellę. Twierdzą, że w przyszłości może być taka jak my, skoro w wieku 5 lat chce już sobie robić tatuaże. Śmiali się ze wszystkiego co powie, a ona dzięki temu miała pole do popisu. Danielle szła z tyłu zupełnie się nie odzywając. Podeszłam więc do niej.
-Dobra, co jest? - spytałam, a ona uniosła głowę patrząc na mnie
-Boję się - przyznała od razu - No bo... Słyszałam, że to boli.
-Trochę poboli, ale pomyśl... Będziesz miała to z głowy. Ja bardzo chcę zrobić sobie kolczyk w pępku, ale boję się tak bardzo, że nawet nie próbuję - powiedziałam, a jej oczy się rozjaśniły
-Zrób to! - wypaliła - Proszę! Poczuję się lepiej. Pomyśl... Będziesz miała to z głowy - zacytowała mnie
-Nie wiem - mruknęłam
-Proszę - spojrzała na mnie robiąc słodkie oczy
-Jestem zajebistą przyjaciółką - westchnęłam przegrana, a ona uwiesiła się na mojej szyi powtarzając te słowa
Gdy weszliśmy do studia zobaczyliśmy Maxine siedzącą ze swoim chłopakiem i małą dziewczynkę w wózku. Dziewczyna odskoczyła od chłopaka i podbiegła do nas przytulając. Wyjaśniliśmy po co tu jesteśmy. Dowiedziałam się też, że Louis chce nowy tatuaż. Chłopak podszedł do faceta na kanapie i przywitał się z nim. Zaraz zniknęli za ścianą kolejnego pomieszczenia, gdzie zapewne robi się tatuaże.
Maxine przywitała się z Bellą. Następnie postawiła ją na krześle i wyciągnęła niewielką maszynkę. Bella wybrała kilka przypadkowych wzorków. Poprosiła o gwiazdki na szyi, cztery tatuaże na lewej ręce i 3 na prawej. Po tym, jak czarnowłosa zapewniła ją, że to nie boli, a mnie, że jutro wieczorem nie powinno być ich już widać, może odrobinę, zabrała się do pracy. Zrobiła Belli kreski i pomalowała rzęsy, dzięki czemu będzie wyglądać jeszcze lepiej. Zaśmiałam się, ponieważ nawet jej dzisiejszy strój do tego pasował. Zrobiłam jej zdjęcie, i wstawiłam je na Instagrma, ponieważ złapałam jakieś wi-fi.
-Która pierwsza? - spytała Maxine. Spojrzałam na Danielle, która patrzyła na mnie błagalnym wzrokiem. Westchnęłam.
-Nic nie poczujesz - zapewniła mnie, a ja w tym momencie chciałam ją za to uderzyć. - Wybierz któryś - pokazała mi pudełeczko z kolczykami, a ja wybrałam niewielki łapacz snów.
Wsiadłam do auta kładąc torbę na kolanach.
Wesołe miasteczko znajdowało się jakieś 15 minut spacerku, a gdy byłyśmy już na miejscu, nic nie poradzę, ale czułam rosnącą we mnie ekscytację.
-Ja chcę tam! - krzyknęła Bella i wskazała na dość dużą kolejkę górską
-Jesteś pewna? - spytałam, ponieważ jakby nie było jest jeszcze mała.
Pokiwała energicznie głową, więc wszystkie cztery pokierowałyśmy się do atrakcji po zakup biletów. Nie było z tym jakiś wielkich kłopotów, więc już po chwili siedziałyśmy wagonikach i czekałyśmy, aż wszystkie miejsca będą zajęte, aby móc ruszyć.
-Boisz się? - spytałam Belli, która ściskała moją dłoń
-Nie wiem - wzruszyła ramionami
-Pewnie, że nie! Jesteś dzielna baba, prawda? - odezwała się Lily odwracając się do tyłu, aby móc na nas spojrzeć. Brunetka uśmiechnęła się i puściła moją dłoń.
Zaczęło się spokojnie. Prosty tor, wszystko świetnie. Dalej niestety było trochę gorzej. Tor zakręcał się w każdą możliwą stronę, a ja miałam wrażenie, że wagonik zaraz wypadnie. Nie myślałam jednak nad tym za długo, chciałam się świetnie bawić! Bella krzyczała głośno, ale widziałam uśmiech na jej ustach, co oznaczało, że bawi się tak samo dobrze, jak reszta.
Gdy po jakimś czasie zatrzymaliśmy się, zajęło mi trochę, aby zorientować się, co się dzieje.
***
-Jest coś jeszcze, na czym nie byłyśmy? - spytała Charlie, a ja zastanowiłam się
-Bella? - spytałam jej, ponieważ jak to dziecko, jest ekspertką w takich sprawach
-A to?! - spytała stając na palce i pokazując rączką na Diabelski Młyn
-Okej, może skończmy najpierw watę? - powiedziała Lily, a my się zgodziłyśmy
Usiadłyśmy na ławce a Bella stanęła na niej pomiędzy mną, a Lily i dotknęła delikatnie jej włosów.
-Dlaczego masz różowe włosy? -spytała
-Pofarbowałam - wyjaśniła dziewczyna, a mała brunetka pokiwała głową
-Ja też chcę - zwróciła się do mnie - Pofarbujesz mi włosy? - spytała ze słyszalną nadzieją w głosie
-Ile masz lat? - spytałam
-Pięć! - Niemal krzyknęła wystawiając mi palce przed twarzą
-No to jeszcze cztery i pogadamy - powiedziałam, na co wydęła wargi - Chyba, że chcesz taką zmywalną? Ale to w wakacje - wyjaśniłam, a ona uczepiła się mojej szyi
-A kiedy będę mogła mieć takie rzeczy na rękach? - spytała przejeżdżając paluszkami po tatuażach na ramieniu Lily
-Jak skończysz 18 lat. Może trochę wcześniej.
-A ty też sobie zrobisz? - spytała mnie
-Tak, ale nie wiem dokładnie kiedy - powiedziałam, na co pokiwała głową. Chwyciła nasze patyczki po wacie cukrowej i pobiegła szukać kosza na śmieci.
-Co ty na to, aby zabrać ją do Maxie? - spytała Charlie, a Lily poparła jej pomysł
-No nie wiem... Mama mnie zabije - mruknęłam
-Oj weź. Zrobi jej kilka zmywalnych tatuaży, makijaż i tyle - wzruszyła ramionami różowo-włosa
-Ona robi sztuczne tatuaże? -spytałam zdziwiona
-Ma trójkę dzieci, z czwartym jest w ciąży. Na pewno coś wymyśli - mrugnęła Lily, a ja się zgodziłam.
Maxine ma z nami wuef i geografię. Nie zdała dwa razy, więc ma 20 lat i trójkę dzieci. Jest fajna, chociaż nie trzymam się z nią za bardzo. Ma swoje własne studio tatuażu, co wydaje się być czymś fajnym.Ogólnie nie wygląda na jakąś straszną gangsterkę. Ma czarne włosy i metr 68, czyli jest wyższa ode mnie o kilka centymetrów. Myślę, że strach u niej może wzbudzać jedynie piercing i tatuaże.
Gdy Bella wróciła do nas, przedstawiłam jej nasz pomysł, a ona w sekundzie zrezygnowała z Diabelskiego Młynu i pośpieszała w drodze do salonu Maxine.
-Nicole! - krzyknęła nagle mała i zaczęła biec, w nieokreślonym mi kierunku. Po chwili zobaczyłam przyjaciółkę, która trzyma na rękach moją siostrę. Trzeba przyznać, że Nicole, tak samo jak Charlie dosłownie wielbią moją młodszą siostrę. Obok szatynki stał Zayn, Liam i Danielle. Wraz z dziewczynami podeszłyśmy do małej grupki i przywitałyśmy się z nimi.
-Hej - uśmiechnęłam się
-Co tu robicie? - spytała Lily
-Idziemy do Maxine. Danielle chce kolczyk w języku - wyjaśnił Liam, a Danielle cała blada pokiwała głową z lekkim uśmiechem. Stresuje się.
-My też. Maxine wspominała mi coś o sztucznych tatuażach, a młoda koniecznie chce tego spróbować - Wyjaśniła Lily, a Bella dumnie podniosła głowę do góry.
-Zaraz będzie tu jeszcze Niall i Elounor - powiedział Zayn, a ja zaśmiałam się na te połączenie imion Louisa i Eleanor.
-A jak byłby Liam i Danielle? - spytała Charlie, akurat gdy podeszły do nas trzy wspomniane wcześniej osoby
-Lanielle - wypaliłam, a Dan szturchnęła mnie łokciem - No co?!
-To brzmi dziwnie. Zastanówmy się nad Nicole i Zaynem... - zabrała głos
-Co robicie - Spytał Louis śmiejąc się
-Łączymy imiona. Wy jesteście Elounor, Danielle i Liam, to Lanielle, a Zayn i Nicole to... Zaycole? - mówiła Lily
-W takim razie ty i Austin to Lauly? - wypaliła Eleanor - Okej nie jestem w tym dobra
-O czym my rozmawiamy? - spytałam ze śmiechem
-Shippuje Hessie! - Wykrzykną głośno Liam, na co otworzyłam buzię
-Co? - spytała Charlie, która najwyraźniej nie zrozumiała
-No... Harry i Jessie... Hessie - wytłumaczył, a brunetka klasnęła w dłonie
-Możemy już iść? - poprosiłam, bo jakby nie było, obok stoi moja siostra.
Ruszyliśmy, a wszyscy zdali się na prawdę lubić Bellę. Twierdzą, że w przyszłości może być taka jak my, skoro w wieku 5 lat chce już sobie robić tatuaże. Śmiali się ze wszystkiego co powie, a ona dzięki temu miała pole do popisu. Danielle szła z tyłu zupełnie się nie odzywając. Podeszłam więc do niej.
-Dobra, co jest? - spytałam, a ona uniosła głowę patrząc na mnie
-Boję się - przyznała od razu - No bo... Słyszałam, że to boli.
-Trochę poboli, ale pomyśl... Będziesz miała to z głowy. Ja bardzo chcę zrobić sobie kolczyk w pępku, ale boję się tak bardzo, że nawet nie próbuję - powiedziałam, a jej oczy się rozjaśniły
-Zrób to! - wypaliła - Proszę! Poczuję się lepiej. Pomyśl... Będziesz miała to z głowy - zacytowała mnie
-Nie wiem - mruknęłam
-Proszę - spojrzała na mnie robiąc słodkie oczy
-Jestem zajebistą przyjaciółką - westchnęłam przegrana, a ona uwiesiła się na mojej szyi powtarzając te słowa
Gdy weszliśmy do studia zobaczyliśmy Maxine siedzącą ze swoim chłopakiem i małą dziewczynkę w wózku. Dziewczyna odskoczyła od chłopaka i podbiegła do nas przytulając. Wyjaśniliśmy po co tu jesteśmy. Dowiedziałam się też, że Louis chce nowy tatuaż. Chłopak podszedł do faceta na kanapie i przywitał się z nim. Zaraz zniknęli za ścianą kolejnego pomieszczenia, gdzie zapewne robi się tatuaże.
Maxine przywitała się z Bellą. Następnie postawiła ją na krześle i wyciągnęła niewielką maszynkę. Bella wybrała kilka przypadkowych wzorków. Poprosiła o gwiazdki na szyi, cztery tatuaże na lewej ręce i 3 na prawej. Po tym, jak czarnowłosa zapewniła ją, że to nie boli, a mnie, że jutro wieczorem nie powinno być ich już widać, może odrobinę, zabrała się do pracy. Zrobiła Belli kreski i pomalowała rzęsy, dzięki czemu będzie wyglądać jeszcze lepiej. Zaśmiałam się, ponieważ nawet jej dzisiejszy strój do tego pasował. Zrobiłam jej zdjęcie, i wstawiłam je na Instagrma, ponieważ złapałam jakieś wi-fi.
-Która pierwsza? - spytała Maxine. Spojrzałam na Danielle, która patrzyła na mnie błagalnym wzrokiem. Westchnęłam.
-Ja
-Okej, chodź - zawołała mnie, a moje serce momentalnie zaczęło szybciej bić
Położyłam się na fotelu. Dziewczyna przysunęła sobie stołek i założyła rękawiczki ochronne.
-Nic nie poczujesz - zapewniła mnie, a ja w tym momencie chciałam ją za to uderzyć. - Wybierz któryś - pokazała mi pudełeczko z kolczykami, a ja wybrałam niewielki łapacz snów.
Nie wiem, co działo się dalej, ponieważ zacisnęłam oczy. Po chwili poczułam ukłucie. Nie było ono może jakoś strasznie bolące, ale jednak poczułam.
-Gotowe - uśmiechnęła się
-Spojrzałam na swój brzuch i dotknęłam delikatnie kolczyka - Lily już takowy ma, więc myślę, że udzieli ci wszystkich ważnych informacji - mrugnęła do mnie, a ja jej podziękowałam i wróciłam do znajomych
-Danielle - zawołała dziewczynę, a ta od razu się spięła. Uśmiechnęłam się do niej, dając tym samym trochę otuchy.
-Jak było? - spytała Nicole, gdy Danielle zniknęła za drzwiami
-Okej - uśmiechnęłam się. - Hej Bella, choć się pokaż - zawołałam ją, a ona oderwała się od rozmowy z Lily i Charlie i podbiegła do mnie
-Są super! - krzyknęła podskakując - Kiedyś sobie takie zrobię na zawsze - powiedziała, na co skinęłam głową
-Wyglądasz jak punk - zaśmiała się a Nicole skinęła głową
-Niall mi to powiedział!
I w tym momencie usłyszeliśmy minimalnie cichy pisk. To na pewno była Danielle...
***
Wsiadłam do auta kładąc torbę na kolanach.
-Na którą są urodziny Nialla? - spytałam, a Lily wzruszyła ramionami
-Myślę, że wyjedziemy o 18. To powinno być okej - dokończyła
Zatrzymałyśmy się pod domem Nicole i wysiadłyśmy z auta. Jutro są 19 urodziny Nialla, a dzisiaj robimy babskie party u Nick. Jej rodziców nie ma w domu, więc trzeba wykorzystać tą okazję.
Dziewczyna otworzyła drzwi, a my weszłyśmy za nią do środka.
-Kiedy będzie Danielle i Charlie? - spytałam piętnaście minut później. Jak na zawołanie drzwi otworzyły się, a dziewczyny wpadły do środka głośno krzycząc
-Patrzcie co mamy! - krzyknęła Dan wymachując butelką wina Carlo Rossi
-Serio? - spytała Eleanor śmiejąc się
-Nie! - krzyknęła Charlie wyciągając z torby drugą taką butelkę
-O nie - powiedziałam z dezaprobatą, a obok nich nagle pojawiła się Nicole
-Ja też coś mam! - zaapelowała wyciągając wysoko rękę z szampanem
-Nawalimy się w trzy dupy - odparła Lily
-Trzeba się rozgrzać przed jutrem!
I w ten sposób dwie godziny później leżałyśmy na podłodze w pokoju Nicole z maseczkami na twarzach, pijąc drugą butelkę Carlo Rossi. Śmiałyśmy się głośno podczas wybierania ubrań na jutrzejszą imprezę.
-Co to?! - krzyknęła Lily. Nicole skoczyła na nią wyrywając jej różowy sweterek z dłoni
-Od babci - westchnęła, na co wybuchnęłyśmy śmiechem
-Aww słodko - skomentowała Eleanor popijając wino
-Skąd ty ją masz? - spytałam zdziwiona krótką błękitną sukienką
-Kiedyś mi wpadła. - Odparła wzruszając ramionami - Jest na mnie trochę za duża, więc sobie leży
-Chcę ją zmierzyć! - krzyknęła Danielle podbiegając do mnie, więc podałam jej kreację
-Ta jest piękna - wskazała palcem Charlie na białą, koronkową sukienkę
-Powinna być na Ciebie okej - Nick rzuciła w dziewczynę sukienką
-Kto jeszcze? - spytała patrząc na nas
-Jessie. No i nie wiadomo jak z Charlie i Danielle - Powiedziała Eleanor
-A ja chcę spódnicę - powiedziałam podchodząc jeszcze bliżej szafy brunetki
-Nie mam zbyt dużego wyboru - wzruszyła ramionami - Bralet, crop top, czy zwykła koszulka?
-Bralet - odparłam krótko, a ona wskazała kieliszkiem na kolejną półkę w szafie
***
-Gotowe? - spytała Eleanor, na co wszystkie przytaknęłyśmy
-Która jest godzina? - spytała Lily
-Jest za 20 minut 18 - powiedziałam chowając telefon do torby
-Okej, wychodzimy, będziemy na czas - zaapelowała Danielle, na co wszystkie wyszłyśmy z domu.
Wsiadłyśmy do zamówionej taksówki, a Eleanor podała adres Nialla. Po 18 minutach byłyśmy na miejscu. El zapłaciła i wyszłyśmy z pojazdu. Jesteśmy godzinę wcześniej, ponieważ mamy im pomóc w ogarnięciu wszystkiego. Weszłyśmy do salonu witając chłopaków.
-Jakim cudem mamy wam pomóc, skoro wy nawet nic nie zaczeliście robić?! - spytała z wyrzutem Nicole
-Właśnie po to tu jesteście - cmokną Matt
-Z wami jak z dziećmi - westchnęła Lily - Macie chociaż alkohol i napoje?
-Nie - odpowiedział Niall
-Jakieś przekąski?
-Nie - powtórzył znów
-Niall i Zayn załatwiacie alkohol Nicole pomożesz im, aby nie wydali kasy na jakieś gówna, Danielle, Eleanor, Matt i Liam pojedziecie do sklepu i kupicie przekąski i napoje, ja, Jessy i Charlie posprzątamy tu, albo chociaż ogarniemy, bo raczej nie możliwe, abyśmy zdążyły z tym w godzinę - wskazała na bałagan panujący w salonie - Louis, Harry i Austin przestawicie meble tak jak zawsze
- zarządziła Lily, a wszyscy się zgodzili i zabrali się do pracy.
***
-Chcesz spróbować? - spytał Harreh wyciągając w moją stronę skręta. Zastanowiłam się chwilę, ale czując wpatrujące się we mnie zielone tęczówki chłopaka skinęłam głową.
Podał mi zwinięty rulonik, a ja zaciągnęłam się dość mocno. Wydmuchałam dym z ust i przypadkiem zauważyłam, jak Niall wpatruje się we mnie. Oddałam jointa dla chłopaka, który zaproponował mi shotguna. Zgodziłam się i poczułam jakbym znów była na tej imprezie z okazji rozpoczęcia roku szkolnego.
Szczerze przyznam, że polubiłam chodzić na imprezy. Zawsze jest fajna atmosfera, można się powygłupiać i zwalić winę na alkohol. Ten rok zapowiadał się najlepszym dotąd rokiem.
Oby...
Dziewczyna otworzyła drzwi, a my weszłyśmy za nią do środka.
-Kiedy będzie Danielle i Charlie? - spytałam piętnaście minut później. Jak na zawołanie drzwi otworzyły się, a dziewczyny wpadły do środka głośno krzycząc
-Patrzcie co mamy! - krzyknęła Dan wymachując butelką wina Carlo Rossi
-Serio? - spytała Eleanor śmiejąc się
-Nie! - krzyknęła Charlie wyciągając z torby drugą taką butelkę
-O nie - powiedziałam z dezaprobatą, a obok nich nagle pojawiła się Nicole
-Ja też coś mam! - zaapelowała wyciągając wysoko rękę z szampanem
-Nawalimy się w trzy dupy - odparła Lily
-Trzeba się rozgrzać przed jutrem!
I w ten sposób dwie godziny później leżałyśmy na podłodze w pokoju Nicole z maseczkami na twarzach, pijąc drugą butelkę Carlo Rossi. Śmiałyśmy się głośno podczas wybierania ubrań na jutrzejszą imprezę.
-Co to?! - krzyknęła Lily. Nicole skoczyła na nią wyrywając jej różowy sweterek z dłoni
-Od babci - westchnęła, na co wybuchnęłyśmy śmiechem
-Aww słodko - skomentowała Eleanor popijając wino
-Skąd ty ją masz? - spytałam zdziwiona krótką błękitną sukienką
-Kiedyś mi wpadła. - Odparła wzruszając ramionami - Jest na mnie trochę za duża, więc sobie leży
-Chcę ją zmierzyć! - krzyknęła Danielle podbiegając do mnie, więc podałam jej kreację
-Ta jest piękna - wskazała palcem Charlie na białą, koronkową sukienkę
-Powinna być na Ciebie okej - Nick rzuciła w dziewczynę sukienką
-Kto jeszcze? - spytała patrząc na nas
-Jessie. No i nie wiadomo jak z Charlie i Danielle - Powiedziała Eleanor
-A ja chcę spódnicę - powiedziałam podchodząc jeszcze bliżej szafy brunetki
-Nie mam zbyt dużego wyboru - wzruszyła ramionami - Bralet, crop top, czy zwykła koszulka?
-Bralet - odparłam krótko, a ona wskazała kieliszkiem na kolejną półkę w szafie
***
-Gotowe? - spytała Eleanor, na co wszystkie przytaknęłyśmy
-Która jest godzina? - spytała Lily
-Jest za 20 minut 18 - powiedziałam chowając telefon do torby
-Okej, wychodzimy, będziemy na czas - zaapelowała Danielle, na co wszystkie wyszłyśmy z domu.
Wsiadłyśmy do zamówionej taksówki, a Eleanor podała adres Nialla. Po 18 minutach byłyśmy na miejscu. El zapłaciła i wyszłyśmy z pojazdu. Jesteśmy godzinę wcześniej, ponieważ mamy im pomóc w ogarnięciu wszystkiego. Weszłyśmy do salonu witając chłopaków.
-Jakim cudem mamy wam pomóc, skoro wy nawet nic nie zaczeliście robić?! - spytała z wyrzutem Nicole
-Właśnie po to tu jesteście - cmokną Matt
-Z wami jak z dziećmi - westchnęła Lily - Macie chociaż alkohol i napoje?
-Nie - odpowiedział Niall
-Jakieś przekąski?
-Nie - powtórzył znów
-Niall i Zayn załatwiacie alkohol Nicole pomożesz im, aby nie wydali kasy na jakieś gówna, Danielle, Eleanor, Matt i Liam pojedziecie do sklepu i kupicie przekąski i napoje, ja, Jessy i Charlie posprzątamy tu, albo chociaż ogarniemy, bo raczej nie możliwe, abyśmy zdążyły z tym w godzinę - wskazała na bałagan panujący w salonie - Louis, Harry i Austin przestawicie meble tak jak zawsze
- zarządziła Lily, a wszyscy się zgodzili i zabrali się do pracy.
***
-Chcesz spróbować? - spytał Harreh wyciągając w moją stronę skręta. Zastanowiłam się chwilę, ale czując wpatrujące się we mnie zielone tęczówki chłopaka skinęłam głową.
Podał mi zwinięty rulonik, a ja zaciągnęłam się dość mocno. Wydmuchałam dym z ust i przypadkiem zauważyłam, jak Niall wpatruje się we mnie. Oddałam jointa dla chłopaka, który zaproponował mi shotguna. Zgodziłam się i poczułam jakbym znów była na tej imprezie z okazji rozpoczęcia roku szkolnego.
Szczerze przyznam, że polubiłam chodzić na imprezy. Zawsze jest fajna atmosfera, można się powygłupiać i zwalić winę na alkohol. Ten rok zapowiadał się najlepszym dotąd rokiem.
Oby...
#RockMePL
Od autorki: Hej kochani ♥ Przepraszam was, że rozdział pojawił się tak późno :c Końcówka też nie jest idealna, bo wiem, że spodziewaliście się czegoś jeszcze. Niestety Zuzia w ostatniej chwili dowiedziała się, że wyjeżdża na święta i wraca 3 stycznia, musiała więc szybko dokończyć rozdział, a o dodanie go poprosiła mnie. Teraz ta milsza część.... Kochani chciałyśmy złożyć wam życzenia z okazji Nowego Roku! Dużo radości, szczęścia, miłości, aby każde wasze marzenia - te duże jak i małe - się spełniły! Mamy nadzieję, że ten rok będzie dla was jeszcze lepszy niż tegoroczny. Kochamy was - Kasia i Zuzia :)

Super rozdział :D Niech ona będzie z Niallem a Nie z Harrym! Czekam na nexta ;) Mogła byś mnie informować o rozdziałach ? jeśli to nie problem @life_is_crazzy0
OdpowiedzUsuńDziękuję <3 Oczywiście, nie ma problemu :) xx
Usuń