czwartek, 11 grudnia 2014

Rozdział 4

-Zobacz ta jest piękna - powiedziała Lily pokazując mi czerwoną sukienkę z lekko bufiastymi rękawkami
-Masz rację - uśmiechnęłam się
-Nie jest zbyt... grzeczna jak na klub? Wiesz... gorąca osiemnastka i te sprawy - zaśmiała się Danielle, a Eleanor przytaknęła
-Macie rację. Dzisiaj na prawdę chcę się zabawić - uśmiechnęłam się
-Uuu, ciekawe z kim - udała zamyślenie Nicole
-Wiesz.. Zapewne pan idealny z pięknymi dołeczkami, słodkim uśmieszkiem, cudownymi loczkami zwany Harry Styles - powiedziała Charlie
-Albo pan w blond włosach, z niegrzecznym uśmieszkiem, błękitnymi oczami i masą tatuaży zwany Niall Horan - przerwała jej Lily, na co prychnęłam
-Zabawne - mruknęłam
-Oj błagam Cię! Widać jak się czerwienisz gdy na ciebie patrzy - zaśmiała się Danielle
-Nie prawda! On mnie nawet nie lubi! - broniłam się
-Zaraz to zmienimy - mruknęła Lily, w skupieniu przeglądając inne sukienki
-Chyba mam coś idealnego - powiedziała Eleanor pokazując mi krótką, obcisłą, czarną sukienkę bez ramiączek
-O niee! - powiedziałam, na co wydęła wargi
-Oj no weź! To są twoje osiemnaste urodziny! Kobieto zaszalej trochę! Masz idealną figurę, a ta sukienka  by to podkreśliła - powiedziała Nicole, a wszystkie przytaknęły. Westchnęłam przegrana
-Okej, zmierzę ją

Poszłyśmy do przymierzalni, dzięki czemu mogłam zmierzyć sukienkę. Szybko się z nią uwinęłam i odsłoniłam kotarę, aby pokazać się dziewczynom. Sama nieskromnie muszę przyznać, że wyglądam okej. Charlie zagwizdała.

-Wyglądasz bosko, kurwa - powiedziała Lily, a ja się obkręciłam. Nigdy nie sądziłam że coś takiego założę
-Masz jakieś wysokie szpilki? - spytała po chwili
-Największe 10 cm - powiedziałam, a Danielle pokręciła głową
-To bierz kieckę i idziemy po buty - powiedziała Eleanor, a ja na prawdę się zgodziłam
-Albo ty idź do kolejki, a my pójdziemy i jakieś wybierzemy. Jaki masz rozmiar? - spytała Danielle
-38 -powiedziałam krótko

Dziewczyny poszły do sklepu z obuwiem, a ja przebrałam się w swoje ubrania i poszłam do kasy. Sprawdziłam w telefonie, że jest już 13:57, więc zaraz powinnam się zbierać. Muszę szczerze przyznać, że jestem z siebie dumna, że wybrałam taką sukienkę. Uśmiechnęłam się do siebie, po czym przyszła moja kolej. Podałam ubranie dla kasjerki, dzięki czemu mogła zdjąć kapsel przyczepiony do mojej nowej zdobyczy. Zapakowała ją w torebkę, a ja podałam pieniądze. Gdy wychodziłam ze sklepu napotkałam dziewczyny z torbą w ręce.
Co one wymyśliły?!
Podeszłam do nich, a Nicole otworzyła pudełko. Znajdowały się w nim przepiękne na moje oko 14 cm szpilki! Uśmiechnęłam się biorąc jeden but do ręki i oglądając go dokładnie.

-I co? - spytała Charlie
-Są śliczne - powiedziałam - Ile kosztowały?
-115 dolarów
-Co?! - spytałam poirytowana
-To prezent od nas z okazji urodzin - uśmiechnęły się, a ja im podziękowałam i mocno przytuliłam.

Schowałam buty i powiedziałam, że muszę już lecieć. Dziewczyny zaproponowały, że  po mnie zajdą o 18, więc się zgodziłam. Pożegnałyśmy się, i poszłam. Złapałam wolną taksówkę, podałam adres i po 20 minutach byłam pod domem. Zapłaciłam taksówkarzowi i poszłam do domu.

-Jestem! - krzyknęłam wchodząc do salonu, gdzie wszyscy siedzieli, po czym rzuciłam torby na ziemię. Nie było tego tak dużo, ponieważ jedna torba z butami, jedna z sukienką, kolejna z torebką i jeszcze jedna z Inglota, ponieważ musiałam zaopatrzyć się w czerwoną szminkę, nowy puder i tusz do rzęs, ponieważ mój już się kończy. 
-Skąd miałaś na to pieniądze? - spytała zdziwiona mama patrząc na torby z drogich sklepów.
-Oszczędzam. A buty - wyjęłam pudełko i podałam je mamie - dostałam od dziewczyn

Otworzyła i wybrała jeden but.

-Ładne, zapewne kosztowały fortunę
-115 funtów - powiedziałam, po czym odebrałam od mamy pudełko
-Pójdziesz w nich dzisiaj? - spytała, na co kiwnęłam głową
-Dziewczyny mnie zmusiły do nich i krótkiej sukienki, nie mam za bardzo wyjścia - uśmiechnęłam się - muszę być gotowa na 18, więc mam jakieś 3  godziny, co znaczy, że muszę się już szykować - powiedziałam a mama spuściła głowę śmiejąc się - no co,nie zdążę!
-Baby - mrukną mój najstarszy brat Erick
-Oh, mogę Ci pomóc - zaproponowała Angie, a ja się zgodziłam 
-Za rok będziesz chodzić na imprezy ze mną - uśmiechnęłam się i puściłam do niej oczko

Poszłyśmy do mojego pokoju, a ja rzuciłam torby na łóżko. Włączyłam muzykę z laptopa i przypięłam telefon do ładowania.

-Okej. Wyjmiesz wszystkie moje kosmetyki na łóżko? Są na toaletce i w tej torbie z Inglota. Ja za ten czas umyję włosy - powiedziałam, a ona się zgodziła.

Wzięłam czystą bieliznę i poszłam do łazienki. Wzięłam prysznic i umyłam włosy. Przetarłam je ręcznikiem i ubrałam się w krótkie spodenki i luźny top. Wróciłam do pokoju, gdzie Angie rozmawiała z Erickiem i Johnem. 

-A wy co? - spytałam
-Co my co?
-Co tu robicie? Chcecie, żebym zrobiła wam make-up, czy coś?
-Nie, popatrzymy - zaprotestował John, a ja skinęłam

Położyłam suszarkę, prostownicę i lokówkę na łóżku obok kosmetyków i toreb z zakupami.

-Okej, najpierw zrobimy make-up - poleciłam, a ona przytaknęła - ugh nie mam żadnego pomysłu - mruknęłam
-Pokaż sukienkę - powiedziała, a ja wyjęłam ową rzecz z torby, zamyśliła się na chwilę, po czym przemówiła - Ja bym ci poleciła czerwone usta, to na pewno 
-Masz rację. A oczy może jakoś tak mocno na ciemno - powiedziałam, a ona klasnęła w dłonie

Już po chwili zabrałyśmy się do pracy. Oczywiście korektor, podkład, puder i te sprawy. Potem oczy. Angie zrobiła mi na prawdę cudowny makijaż. Gdy miała robić kreski, przypomniałam sobie, że mój eye-liner się skończył, a ja nie kupiłam nowego, więc pożyczyłam go od mamy. Skończyłyśmy z makijażem ok. godziny 16. Wysuszyłam dokładnie włosy i rozczesałam je. Postanowiłam je wyprostować, a gdy już skończyłam, zdecydowałam się podkręcić końcówki. Na koniec założyłam sukienkę. Przejrzałam się w lustrze, a następnie zrobiłam sobie zdjęcie, które wstawiłam na instagrama.


Poszłam do łazienki, aby umyć zęby. Mogę sobie odpuścić wymiotowanie, ponieważ nie jadłam nic poza naleśnikami, których i tak od razu po zjedzeniu się pozbyłam. Uśmiechnęłam się widząc, że w zaledwie 3 minuty dostałam 301 like! To miłe. Odłączyłam telefon od ładowania i zobaczyłam, że jest godzina 17. Wybrałam kilka srebrnych bransoletek, jedną złotą z dużymi czarnymi ćwiekami, do tego szare kolczyki i długi naszyjnik. Angie pomalowała moje paznokcie na czerwono i byłam już gotowa. Sprawdziłam jeszcze szybko instagram, ponieważ powiadomienia na moim telefonie szalały. Wyjęłam torebkę, do której spakowałam tusz, chusteczki, szminkę, gumy do żucia, telefon, klucze i pieniądze. Jeszcze raz przejrzałam się w lustrze poprawiając włosy, po czym nałożyłam buty i wszyscy razem we czwórkę zeszliśmy na dół. Wszyscy spojrzeli na mnie, więc się uśmiechnęłam.

 http://urstyle.pl/styl/wikusia325/stylizacja/yuthg/

-I jak? - zapytałam
-Wyglądasz dobrze, ale nie wiem, czy to odpowiedni strój dla osiemnastolatki - powiedziała babcia, na co przewróciłam oczami
-Na pewno odpowiedni do klubu - uśmiechnęłam się
-Masz pieniądze? - spytała mama
-Tak, przecież mówiłam, że oszczędzam - mruknęłam
-Okej. - przytaknęła - O której będziesz? - spytała, a ja wzruszyłam ramionami
-Późno, więc nie czekajcie - nie wiem, dlaczego to powiedziałam. Zawsze, gdy zjeżdża się moja rodzina, potrafią siedzieć nawet do 6 rano, śmiejąc się, rozmawiając, a czasami grając w karty.

Usłyszałam pukanie do drzwi, więc poszłam je otworzyć. Były to oczywiście Nicole, Charlie, Danielle, Lily i Eleanor.Wyglądały na prawdę ślicznie! Przytuliłam je, po czym krzyknęłam, że wychodzę i faktycznie tak zrobiłam. Dziewczyny wybrały jakiś klub, w którym nigdy nie byłam i nazwy nie zapamiętałam. Gdy po 10 minutach spaceru doszłyśmy na miejsce moje serce zaczęło szybciej bić z ekscytacji. Ten klub był ogromny, dokładnie tak jak kolejka. Spojrzałam z rezygnacją, a dziewczyny się zaśmiały.

-Chodź - pociągnęła mnie za sobą Lily.

Podeszłyśmy do bramki przy której stał ochroniarz.

-Dobry wieczór - uśmiechnęła się
-Do kolejki - nakazał
-Mamy rezerwację - w ogóle nie wzruszył jej nakaz ochroniarza - Przyjaciółka kończy osiemnastkę - wskazała na mnie, na co się wyprostowałam. Próbowałam wyglądać na pewną siebie, gdy przemówił
-Nazwisko - powiedział krótko nie odrywając ode mnie wzroku. Teraz zapewne myślał, czy faktycznie mam tą osiemnastkę.
-Horan. Niall Horan. Część osób już jest w środku - powiedziała i...
Oh, co?!
 -Zgadza się, miało dojść jeszcze 6 osób- powiedział i spojrzał na nas. Po chwili otworzył bramkę i wpuścił nas do klubu.
-Ludzie z kolejki pewnie nas teraz nienawidzą - zaśmiałam się, a dziewczyny przytaknęły

Poszłyśmy do szatni, aby zostawić swoje kurtki.

-Dlaczego rezerwacja jest na Nialla? - spytałam po chwili
-To proste. Jest najstarszy, ma najwięcej pieniędzy, to on wynalazł ten klub no i sam zaproponował  wzruszyła ramionami Danielle, a ja przytaknęłam.

Otworzyłyśmy ogromne drzwi, a pierwsza rzecz, którą można było zauważyć, to ogromny parkiet, pełen ludzi. Po prawej i lewej stronie znajdowały się loże. Na samym końcu była scena, na której grał DJ, a obok drzwi wejściowych po prawej wielki bar. Poszłyśmy do naszej loży, która znajdowała się na samym końcu po prawej stronie. Przywitałyśmy się z chłopakami i zajęłyśmy miejsca. Niall zamówił po 3 shoty dla każdego. Mówiłam, że ja zapłacę, ponieważ to moje urodziny, ale on się sprzeciwił i stwierdził, że dzisiaj to oni będą płacić za mnie. Niestety wszyscy to poparli i było dwunastu na jednego, co znaczy, że nie miałam szans. Po niecałych pięciu minutach kelner przyniósł 39 shotów i postawił je na stole. Każdy wziął po jednym, po czym unieśliśmy je, a oni zaczęli głośno śpiewać "Sto lat". Na koniec Matt krzykną "Za Jessie", a reszta powtórzyła to chórkiem i wypiliśmy kolorowe alkohole. Kolejne zniknęły dokładnie w ten sam sposób. Dosłownie za każdym razem śpiewali mi "Sto lat" i cieszyli się z tego jak małe dzieci. Tańczyliśmy bez przerwy do 21, aż w końcu postanowiliśmy wrócić do loży.

-Tak w sekundzie żadne z was nie ma siły? - spytałam ze śmiechem. Zdziwiło mnie też to, że nikt jeszcze się nie upił. Postanowili, że możemy zacząć pić o 22. Kiedy do naszego stolika dotarł wcześniej zamówiony szampan, sprawdziłam godzinę w telefonie. Jest 21:56 i nagle muzyka się odrobinę wyciszyła.

-Jak się bawicie ludziska?! - spytał przez mikrofon DJ, a wszyscy włącznie z nami zaczęli krzyczeć. - Chciałbym życzyć wszystkiego najlepszego dla pewnej księżniczki, która dzisiaj kończy 18 lat, Jessie! - krzykną, a ja spojrzałam zszokowana na resztę - Specjalna dedykacja dla Ciebie, od twoich przyjaciół. Baw się dobrze, a wy zróbcie hasał dla Jessicy! - krzykną, a na mojej twarzy pojawił się uśmiech. I teraz ze wszystkiego zdałam sobie sprawę. Nie pili, bo chcieli być trzeźwi na tą chwilę, to nie był przypadek że akurat teraz chcieli usiąść i zamówić szampana. Jedno mnie tylko ciekawiło.

-Skąd wiedzieliście tak dokładnie godzinę mojego urodzenia? - spytałam. Tak, urodziłam się o 21:56. Nicole i Charlie podniosły ręce.
Wszystko jasne...

Zaraz  w głośnikach rozbrzmiały pierwsze melodie do piosenki "Outside" Calvina Harrisa. Uśmiechnęłam się, szybko wypiłam zawartość swojego kieliszka i zaciągnęłam wszystkich na parkiet. Zaczęłam tańcząc z Harrym, ale wtedy poczułam, że coś się zmienia. To już nie był Harry. Odwróciłam głowę i zobaczyłam Nialla. Uśmiechną się do mnie, a ja nie przestawałam tańczyć. Ocieraliśmy się o siebie, kiedy nagle powiedział do mojego ucha.

-Podobała się niespodzianka?
-Tak, była świetna. Dziękuję.
-Nie ma za co. Wyglądasz zajebiście seksownie w tej sukience - znów mrukną mi do ucha, na co lekko się zarumieniłam

Tańczyliśmy razem jakieś kolejne cztery piosenki, po czym znów wróciliśmy do stolika, bo chłopaki uznali, że czas się "nawalić". Ja nie piłam tak dużo, ponieważ nie miałam zamiaru tłumaczyć się mojej mamie, jednak czułam, że jest mi wesoło. Po wypiciu dwóch kolejnych shotów znów poszłam z Niallem na parkiet. Trzeba przyznać, że naprawdę świetnie tańczy. Nagle obrócił mnie przodem do siebie, więc tańczyliśmy patrząc sobie w oczy. Nasze twarze dzieliły może 3 centymetry, gdy nagle popchną mnie na ścianę i zaczął całować. Nie myśląc za bardzo zaczęłam odwzajemniać pocałunki. Po chwili poczułam, jak jego ręce wędrują pod moją sukienkę. Chwyciłam za jego włosy, a gdy on ścisną moje uda przeszedł mnie przyjemny dreszcz.

-Kurwa - odetchną w moje usta, schodząc z pocałunkami po szyi, coraz niżej.

Ssał moją skórę, przez co jutro na pewno będę miała czerwone ślady, ale w tej chwili się tym nie przejmowałam. Nagle poczułam jak Niall się odsuwa, a ktoś szarpie moje ramię. Była to Nicole stojąca z moim telefonem w dłoni.

-Jessica twój ojciec - powiedziała podając mi urządzenie
-Ja pierdole - przeklnęłam, następnie przeprosiłam Nialla i poszłam do łazienki, gdzie odebrałam urządzenie.

To nie to, że nienawidzę mojego taty. Gdy miałam 5 lat przeprowadziliśmy się z Polski do Londynu, a 5 lat temu do Nowego Jorku. Nie miałam jak zaprzyjaźnić się z kimś na dłuższą metę, ponieważ ciągle nas gdzieś wywoził. Jednak po miesiącu mieszkania tutaj, moja mama nakryła go z jakąś inną dziewczyną, która jest zaledwie 5 lat starsza ode mnie! Nie wiem, czy są dalej razem, bo rozmawiam z nim jakieś 2 razy na rok, więc... Ugh tak.

-Halo? - spytałam wchodząc do łazienki
-Kochanie! - krzykną radosny, na co przewróciłam oczami - Sto lat, sto lat! - powiedział po polsku
-Ehm. Dzięki - mruknęłam
-Jesteś w domu? Pozdrów wszystkich
-Mam osiemnaście lat. To chyba oczywiste, że zamiast siedzieć w domu spędzam czas ze znajomymi w klubie - mruknęłam, na co przytakną
-Przepraszam. W takim razie jeszcze raz wszystkiego najlepszego i baw się dobrze! - powiedział

Odpowiedziałam krótkie "Pa" po czym się rozłączyłam i wyszłam z łazienki. Wiem, że zachowuję się jak wredna suka, ale czego on oczekuje?
Przejrzałam się w lustrze, poprawiłam włosy i wyszłam z łazienki. Wróciłam do naszej loży, gdzie wszyscy byli już co najmniej wstawieni. Zaśmiałam się i usiadłam biorąc do ręki jednego shota. Szybko go wyzerowałam i poprosiłam o kolejnego.
Siedzieliśmy w klubie do godziny 3 nad ranem, po czym postanowiliśmy się zbierać. Zayn, Nicole, Liam, Danielle, Matt, Charlie, Austin, Lily i Harry już pojechali zostałam tylko ja, Niall, Louis i Eleanor.

-Kurwa - przeklną Niall
-Co jest? - spytał Lou
-Stary przenocujesz mnie? - poprosił - Nie wziąłem kluczy, to znaczy wziąłem, ale ich nie ma i... Nie wiem. W domu nikogo nie ma. Nie wejdę bez tych cholernych kluczy kurwa - przeklną znów
-Stary.... Kurde wiesz... - mrukną Louis i wskazał delikatnie głową na Eleanor, która bawiła się swoim telefonem. Niall westchną - A ty Jessie. Nie możesz go przenocować? - spytał
-Um... Nie wiem. To znaczy... Er... Jest tak jakby moja rodzina i no... - jąkałam się
-Na prawdę nie znajdziesz dla niego kawałka podłogi? - spytał na co się zaśmiałam
-Uh okej. Uznajmy, że będzie  to rekompensata za tą imprezę - uśmiechnęłam się, a on przytaknął

Wyszliśmy z klubu wcześniej zabierając  ze sobą nasze rzeczy. Przed budynkiem stała już  zamówiona taksówka. Weszliśmy do auta, a ja podałam swój adres. Po drodze uświadomiłam Nialla, że moja rodzina potrafi być na prawdę... Ugh. Lubią zadawać pytania, na co się zaśmiał.
Gdy podjechaliśmy pod mój dom, Niall zapłacił kierowcy i wysiedliśmy życząc mu miłej pracy. Raczej ja to zrobiłam, ale nie ważne...
Nacisnęłam na klamkę, ale drzwi są zamknięte. Wyjęłam z torebki swoje klucze i cicho je otworzyłam, wchodząc do środka. Wszędzie było ciemno, więc mi ulżyło. Poszliśmy na górę do mojego pokoju, odetchnęłam z ulgą widząc, że mama nikogo nie położyła spać w moim łóżku. Przemknęłam się do pokoju gościnnego, który na moje nieszczęście był zajęty. Wróciłam do siebie i powiedziałam dla Nialla, że on będzie spał w moim łóżku, a ja na podłodze.

-Nie? - powiedział z pretensją w głosie, ale i tak brzmiało to jak pytanie - Ty śpisz na łóżku, a ja na
  podłodze.
-Nie - powiedziałam stanowczo - Jesteś moim gościem i śpisz na łóżku - założyłam ręce na piersi
-Ale ty jesteś dziewczyną - powiedział, na co wypuściłam powietrze
-To jest dyskryminacja! - krzyknęłam ze złością wyrzucając ręce w powietrze
-Nie, to jest kulturalność - puścił do mnie oczko
-Ale to ja tu jestem ta kulturalna i śpisz na łóżku! - mówiłam coraz głośniej
-Okej - poddał się - Będę spać na łóżku, jeśli ty ze mną, będzie sprawiedliwie - zaproponował z pewnością siebie
-Okej - powtórzyłam, a ton wypowiedzianego przeze mnie słowa brzmiał, jakbym chciała mu coś udowodnić, na co się zaśmiał - Idź pierwszy do łazienki - powiedziałam wskazując ręką na drzwi w pokoju, a on skiną i już po chwili go nie było.

Opadłam na łóżko, zdejmując buty i wyciągając z torebki telefon. Sprawdziłam twittera i instagrama, a następnie otworzyłam galerię. Śmiałam się oglądając dzisiaj zrobione zdjęcia. Nie zauważyłam nawet kiedy obok mnie pojawił się Niall. Teraz oboje leżeliśmy na moim łóżku i głośno się śmialiśmy. Mało brakowało, aby z moich oczu poleciały łzy, niestety zdjęcia się skończyły. Zablokowałam ekran, dalej śmiejąc się i pozwoliłam opaść urządzeniu na mój brzuch.

-Kiedy je robiłaś? - spytał Niall
-Nie wiem. Nie pamiętam - mówiłam powoli się uspokajając. Niektóre zdjęcia były na prawdę zabawne. Postanowiłam, że jutro któreś z nich dodam na Instagram.
-Idę do łazienki - powiedziałam, a on skiną i schował się pod kołdrę zwalając przy tym mój telefon na dywan, na co przewróciłam oczami.

Zakluczyłam za sobą drzwi i spojrzałam w lustro. Jestem zadowolona, ponieważ mój makijaż ani trochę się nie rozmazał. Związałam włosy i wzięłam szybki prysznic. Zmyłam mój makijaż, przebrałam się w piżamę  i stanęłam na wagę, ponieważ moje spodenki nie są tak idealnie obcisłe, jak kiedyś.
45 kilo.
Uśmiechnęłam się do siebie, ponieważ to prawie 3 kilogramy. Myjąc zęby postanawiam sobie, że jutro pójdę na zakupy, ponieważ prawdopodobnie większość ubrań będzie na mnie za duża. Wyszłam z łazienki i zobaczyłam Nialla leżącego po prawej stronie łóżka. Przewrócił się na plecy i uniósł ręce do góry, w nich znajdował się jego telefon. Podeszłam do łóżka z lewej strony i podniosłam leżącą na ziemi komórkę. Odblokowałam ekran i włączyłam wifi. Oczywiście musiałam zaczekać aż się załaduje.

-Co to za model? - spytał Niall
-Samsung Galaxy S5 - powiedziałam - A twój? To znaczy... Wiem, że IPhone, ale jaki? - motałam się
-6c - powiedział i oh...
Mogłam się domyślić...
-Skąd biorą się ci wszyscy bogaci ludzie? - mruknęłam a on się zaśmiał
-Pracują
-Ja też pracuję - fuknęłam - I oszczędzam
-Gratuluje - powiedział z drwiącym uśmieszkiem, więc go szturchnęłam

Zablokowałam telefon, odłożyłam go na szafkę nocną i zgasiłam światło. Niall po kilku minutach zrobił to samo. Ułożyłam się wygodniej i zasnęłam.

#RockMePL

Od autorki: Hej misie ♥ Chciałabym tylko dodać, że ten screen z Instagrama Jessie, to FAKE! Rzeczywiśce bohaterka nie ma tam konta, ale pomyślimy nad założeniem go ;) Również komentarze i ich autorzy są wymyśleni, więc nie szukajcie kont o takich nazwach! Od razu mówię, że jeśli takowe będzie, to tylko zbieżność nazw! W razie czegoś będziemy was informować :) xZuziax

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz