Przetarłam zaspane oczy i się wyprostowałam.
-Oh Jessica wszystko w porządku? - spytała z kpiną w głosie pani Samantha Richardson
-Tak - odpowiedziałam
-Wyglądasz na zmęczoną - powiedziała przesłodzonym głosem - może opowiesz klasie o czym teraz rozmawiamy? To na pewno rozbudzi ciebie i wszystkich innych którzy byli wczoraj na imprezie! - teraz zaczęła krzyczeć.
-Ale ja nie byłam na żadnej imprezie! - skłamałam
-Wyglądasz strasznie! - Dzięki - Kto może to potwierdzić? - spytała, a ja rozejrzałam się po klasie. Westchnęłam i głupio spuściłam głowę.
-Ja! - odezwał się czyiś głos - to znaczy była, ale szybko wyszła, bo wiedziała że dzisiaj ma do szkoły -powiedział nagle Harry. Pani z fizyki dokładnie się mu przyjrzała, kiwnęła głową i wróciła do tematu.
Odwróciłam głowę do tyłu i wzrokiem znalazłam loczka. Kiwnęłam w jego stronę szeptając ciche "Dziękuję", a on słodko się uśmiechną.
-Chciałabym aby na następną lekcję każdy z was perfekcyjnie nauczył się dzisiejszego tematu - zakomunikowała, a gdy tylko zadzwonił dzwonek wszyscy wybiegli z klasy. Spakowałam swoje książki i postanowiłam poczekać na Harrego, ponieważ chciałam mu podziękować za uratowanie mnie. Gdy tylko wyszedł z sali dołączyłam do niego.
-Hej - uśmiechnęłam się
-Cześć
-Dzięki za uratowanie mi tyłka. No wiesz... Ona jest straszna - wypuściłam powietrze
-Jak to jest, że nie miałyście z nią wcześniej lekcji? - spytał
-Um... Miałyśmy raczej z Panem Owenem.
-Ta kojarze go.
-Dlaczego już nie uczy? - pytam
-Wyleciał za jakieś gówno.
-Oh
Gdy tylko doszliśmy pod klasę, zobaczył chłopaków i bez żadnego słowa do nich podszedł. Postanowiłam więc iść do Eleanor, Danielle i Nicole.
-Więc opowiadaj, co jest z tobą i Harrym? - spytała Nick
-Co? Nic nie ma! - broniłam się
-Ta zaraz wyskoczysz z tekstem "Jesteśmy tylko przyjaciółmi" - drwiła Danielle
-Kiedy my nie jesteśmy nawet przyjaciółmi! - wywaliłam ręce w powietrze
-Zmienimy to - uśmiechnęła się Eleanor - Hej Harold!!! - zawołała głośno.
Chłopak powiedział coś do Zayna, po czym odwrócił się i zaczą iść w naszą stronę. Przywitał się, a Eleanor zaczęła
-Harry proszę powiedz że jesteście razem - oparła rękę o biodro, a drugą wskazała w moją stronę. Chłopak spojrzał na mnie z pytającym spojrzeniem, a ja jedyne co zrobiłam to pokręciłam głową na znak "nie" i zakryłam twarz rękoma
-Nie-e? - powiedział lekko zdziwiony całą sytuacją
-No to teraz tłumacz się, dlaczego nie - dołączyła Danielle
-O jezu - mruknęłam
-O co wam w ogóle chodzi? - spytał
-O to, co jest między wami - powiedziała pewnie Eleanor
-Przyjaźń? - powiedział zdziwiony. W samą porę pod klasę przyszła Charlie z Lily
-Ratujcie - powiedziałam, po czym podeszłam do nich
-Co jest? - zaśmiała się brunetka
-Dziewczyny bawią się w swatki - mruknęłam
-I jak im idzie? - spytała
-Myślę, że nie najlepiej. Chcą na siłę wcisnąć nam, że ja i Harry jesteśmy razem - burknęłam
-A jesteście? - spytała Lily
-No przecież nie! - powiedziałam pretensjonalnym tonem
-Okej spokojnie - zaśmiała się Charlie a ja poczułam na swoim ramieniu czyjąś rękę.
Odwróciłam się, aby zobaczyć uśmiechniętą Nicole. Pokazałam do niej język i założyłam ręce na klatce piersiowej udając obrażoną.
-Spokojnie... Powiedział, że ma cię tylko za przyjaciółkę - uśmiechnęła się Eleanor, a ja odetchnęłam z ulgą.
Ale czy aby napewno?
-A takie ładne macie zdjęcie - westchnęła Danielle pokazując mi wyświetlacz swojej komórki
-Co?! - krzyknęłam wyrywając jej urządzenie z rąk - Ugh Danielle! - skrzyczałam dziewczynę
-Przestań, jest słodkie - broniła się
Na wczorajszej imprezie Danielle zrobiła mi i Harremu zdjęcie, na którym jesteśmy przytuleni i wstawiła je na naszą grupę na WhatsApp. W ogóle dziwne jest to, jak w jednej chwili przez Nicole stałyśmy się popularniejsze i zaprzyjaźniłyśmy się z nowymi osobami. Dzisiaj rano dziewczyny dodały mnie, Charlie i Nicole do ich grupy. Wydaje się, że nikt nie miał za bardzo nic przeciwko.
***
Odetchnęłam z ulgą, gdy zadzwonił dzwonek. Wyszliśmy z klasy i pokierowaliśmy się w stronę stołówki. Wiedziałam, że mogę wziąć jedynie sałatkę, jeśli nie chcę być gruba. Wzięłyśmy swoje tace i gdy właśnie miałyśmy usiąść do naszego zwykłego stolika Eleanor spytała:
-Gdzie idziecie?
-Do stolika - odpowiedziałam
-Oh nie! Idziecie tam - wskazała na platformę, na której znajdowały się stoliki dla elity szkolnej. No wiecie, takie typowe, jak w wielu collegach.
Spojrzałam na Charlie, a potem na Nicole. Wiedziałam, że były tak samo podekscytowane, jak ja. Bardzo często rozmyślałyśmy, jak fajnie było by tam siedzieć. Poszłyśmy za Eleanor i Danielle. Zaprowadziły nas do ich stolika, a Liam powiedział, że od teraz jest to też nasz stolik. Usiadłam pomiędzy Nicole i Harrym i zaczęłam jeść. Całą przerwę wygłupialiśmy się i śmialiśmy. Było naprawdę fajnie. Dobrze, że chociaż niektórzy popularsi są okej. Jednak była jedna rzecz, która mnie trochę martwiła. Niall przez cały czas patrzył się na mnie. Doszłam do wniosku, że za mną nie przepada, cóż.. Gdy zadzwonił dzwonek na kolejną lekcję, podniosłam się z miejsca. To już nasza ostatnia lekcja, a ponieważ jest to w-f mamy ją wszyscy razem. My poszłyśmy do naszej szatni, a chłopcy do męskiej. Po przebraniu się wyszłyśmy na boisko.
***
-Halo? - spytałam naciskając zieloną słuchawkę
-Cześć Jessie! Mam do Ciebie sprawę. Mam z córką do lekarza, mogłabyś wpaść na godzinkę? - poprosiła Agness
-Tak, oczywiście, kiedy? - spytałam
-Najlepiej już
-Okej zaraz będę
Powiedziałam, po czym się rozłączyłam. Agness pracuje ze mną w kawiarni, obie jesteśmy kelnerkami. Ma 21 lat i trzyletnią córkę, Wiem jak to jest, ponieważ sama mam czteroletnią siostrę.
-Co jest - spytała Charlie
-Muszę zastąpić Agness na godzinę w Bubble.
-Okej - pokiwała
-Nie chce mi się. To jest taka pora, że jest mało do roboty - pożaliłam się
-To idziemy z tobą - powiedziała Lily, a dziewczyny przytaknęły.
Wyszłyśmy ze szkoły i po 5 minutach byłyśmy w kawiarence. Poszłam na zaplecze się przebrać (tak, mamy swoje fartuszki), a dziewczyny usiadły przy blacie. Cały czas rozmawiałyśmy, od czasu, do czasu obsługiwałam klientów i przynosiłam im zamówienia. Po godzinie przyszła Agness i podziękowała mi za pomoc. Przebrałam się, a akurat, gdy wyszłyśmy z kawiarni zadzwonił telefon Danielle.
-Kto to był? - spytała Charlie
-Liam. Pyta, czy jedziemy z chłopakami na Paintball
-Oh tak, ja chcę! - krzyknęła Eleanor
-Ktoś jeszcze - spytała Dan
-Ja też mogę, kocham paintball - odezwałam się
W końcu wyszło, że jedziemy wszystkie, więc postanowiłyśmy spotkać się za godzinę pod szkołą. Weszłam do domu zrzuciłam plecak na podłogę. Zdjęłam buty i poszłam do salonu.
-Mamo wychodzę ze znajomymi na paintball! - krzyknęłam i zatrzymałam się w połowie kroku - Um dzień dobry - powiedziałam widząc dwie koleżanki z pracy mamy
-A co ty dziś tak późno? - spytała
-Musiałam wskoczyć na godzinkę do kawiarni, zastąpić Agness
-Oh okej.
-To mogę iść? - spytałam
-Tak, myślę, że to okej - pokiwała głową
Uśmiechnęłam się i chwytając po drodze plecak pobiegłam do pokoju. Postanowiłam zmyć "tapetę" i nałożyć jej mniej. Włosy związałam w byle jakiego koka i przebrałam się w nieco luźniejsze ubrania.
-Tak - odpowiedziałam
-Wyglądasz na zmęczoną - powiedziała przesłodzonym głosem - może opowiesz klasie o czym teraz rozmawiamy? To na pewno rozbudzi ciebie i wszystkich innych którzy byli wczoraj na imprezie! - teraz zaczęła krzyczeć.
-Ale ja nie byłam na żadnej imprezie! - skłamałam
-Wyglądasz strasznie! - Dzięki - Kto może to potwierdzić? - spytała, a ja rozejrzałam się po klasie. Westchnęłam i głupio spuściłam głowę.
-Ja! - odezwał się czyiś głos - to znaczy była, ale szybko wyszła, bo wiedziała że dzisiaj ma do szkoły -powiedział nagle Harry. Pani z fizyki dokładnie się mu przyjrzała, kiwnęła głową i wróciła do tematu.
Odwróciłam głowę do tyłu i wzrokiem znalazłam loczka. Kiwnęłam w jego stronę szeptając ciche "Dziękuję", a on słodko się uśmiechną.
-Chciałabym aby na następną lekcję każdy z was perfekcyjnie nauczył się dzisiejszego tematu - zakomunikowała, a gdy tylko zadzwonił dzwonek wszyscy wybiegli z klasy. Spakowałam swoje książki i postanowiłam poczekać na Harrego, ponieważ chciałam mu podziękować za uratowanie mnie. Gdy tylko wyszedł z sali dołączyłam do niego.
-Hej - uśmiechnęłam się
-Cześć
-Dzięki za uratowanie mi tyłka. No wiesz... Ona jest straszna - wypuściłam powietrze
-Jak to jest, że nie miałyście z nią wcześniej lekcji? - spytał
-Um... Miałyśmy raczej z Panem Owenem.
-Ta kojarze go.
-Dlaczego już nie uczy? - pytam
-Wyleciał za jakieś gówno.
-Oh
Gdy tylko doszliśmy pod klasę, zobaczył chłopaków i bez żadnego słowa do nich podszedł. Postanowiłam więc iść do Eleanor, Danielle i Nicole.
-Więc opowiadaj, co jest z tobą i Harrym? - spytała Nick
-Co? Nic nie ma! - broniłam się
-Ta zaraz wyskoczysz z tekstem "Jesteśmy tylko przyjaciółmi" - drwiła Danielle
-Kiedy my nie jesteśmy nawet przyjaciółmi! - wywaliłam ręce w powietrze
-Zmienimy to - uśmiechnęła się Eleanor - Hej Harold!!! - zawołała głośno.
Chłopak powiedział coś do Zayna, po czym odwrócił się i zaczą iść w naszą stronę. Przywitał się, a Eleanor zaczęła
-Harry proszę powiedz że jesteście razem - oparła rękę o biodro, a drugą wskazała w moją stronę. Chłopak spojrzał na mnie z pytającym spojrzeniem, a ja jedyne co zrobiłam to pokręciłam głową na znak "nie" i zakryłam twarz rękoma
-Nie-e? - powiedział lekko zdziwiony całą sytuacją
-No to teraz tłumacz się, dlaczego nie - dołączyła Danielle
-O jezu - mruknęłam
-O co wam w ogóle chodzi? - spytał
-O to, co jest między wami - powiedziała pewnie Eleanor
-Przyjaźń? - powiedział zdziwiony. W samą porę pod klasę przyszła Charlie z Lily
-Ratujcie - powiedziałam, po czym podeszłam do nich
-Co jest? - zaśmiała się brunetka
-Dziewczyny bawią się w swatki - mruknęłam
-I jak im idzie? - spytała
-Myślę, że nie najlepiej. Chcą na siłę wcisnąć nam, że ja i Harry jesteśmy razem - burknęłam
-A jesteście? - spytała Lily
-No przecież nie! - powiedziałam pretensjonalnym tonem
-Okej spokojnie - zaśmiała się Charlie a ja poczułam na swoim ramieniu czyjąś rękę.
Odwróciłam się, aby zobaczyć uśmiechniętą Nicole. Pokazałam do niej język i założyłam ręce na klatce piersiowej udając obrażoną.
-Spokojnie... Powiedział, że ma cię tylko za przyjaciółkę - uśmiechnęła się Eleanor, a ja odetchnęłam z ulgą.
Ale czy aby napewno?
-A takie ładne macie zdjęcie - westchnęła Danielle pokazując mi wyświetlacz swojej komórki
-Co?! - krzyknęłam wyrywając jej urządzenie z rąk - Ugh Danielle! - skrzyczałam dziewczynę
-Przestań, jest słodkie - broniła się
Na wczorajszej imprezie Danielle zrobiła mi i Harremu zdjęcie, na którym jesteśmy przytuleni i wstawiła je na naszą grupę na WhatsApp. W ogóle dziwne jest to, jak w jednej chwili przez Nicole stałyśmy się popularniejsze i zaprzyjaźniłyśmy się z nowymi osobami. Dzisiaj rano dziewczyny dodały mnie, Charlie i Nicole do ich grupy. Wydaje się, że nikt nie miał za bardzo nic przeciwko.
***
Odetchnęłam z ulgą, gdy zadzwonił dzwonek. Wyszliśmy z klasy i pokierowaliśmy się w stronę stołówki. Wiedziałam, że mogę wziąć jedynie sałatkę, jeśli nie chcę być gruba. Wzięłyśmy swoje tace i gdy właśnie miałyśmy usiąść do naszego zwykłego stolika Eleanor spytała:
-Gdzie idziecie?
-Do stolika - odpowiedziałam
-Oh nie! Idziecie tam - wskazała na platformę, na której znajdowały się stoliki dla elity szkolnej. No wiecie, takie typowe, jak w wielu collegach.
Spojrzałam na Charlie, a potem na Nicole. Wiedziałam, że były tak samo podekscytowane, jak ja. Bardzo często rozmyślałyśmy, jak fajnie było by tam siedzieć. Poszłyśmy za Eleanor i Danielle. Zaprowadziły nas do ich stolika, a Liam powiedział, że od teraz jest to też nasz stolik. Usiadłam pomiędzy Nicole i Harrym i zaczęłam jeść. Całą przerwę wygłupialiśmy się i śmialiśmy. Było naprawdę fajnie. Dobrze, że chociaż niektórzy popularsi są okej. Jednak była jedna rzecz, która mnie trochę martwiła. Niall przez cały czas patrzył się na mnie. Doszłam do wniosku, że za mną nie przepada, cóż.. Gdy zadzwonił dzwonek na kolejną lekcję, podniosłam się z miejsca. To już nasza ostatnia lekcja, a ponieważ jest to w-f mamy ją wszyscy razem. My poszłyśmy do naszej szatni, a chłopcy do męskiej. Po przebraniu się wyszłyśmy na boisko.
***
-Halo? - spytałam naciskając zieloną słuchawkę
-Cześć Jessie! Mam do Ciebie sprawę. Mam z córką do lekarza, mogłabyś wpaść na godzinkę? - poprosiła Agness
-Tak, oczywiście, kiedy? - spytałam
-Najlepiej już
-Okej zaraz będę
Powiedziałam, po czym się rozłączyłam. Agness pracuje ze mną w kawiarni, obie jesteśmy kelnerkami. Ma 21 lat i trzyletnią córkę, Wiem jak to jest, ponieważ sama mam czteroletnią siostrę.
-Co jest - spytała Charlie
-Muszę zastąpić Agness na godzinę w Bubble.
-Okej - pokiwała
-Nie chce mi się. To jest taka pora, że jest mało do roboty - pożaliłam się
-To idziemy z tobą - powiedziała Lily, a dziewczyny przytaknęły.
Wyszłyśmy ze szkoły i po 5 minutach byłyśmy w kawiarence. Poszłam na zaplecze się przebrać (tak, mamy swoje fartuszki), a dziewczyny usiadły przy blacie. Cały czas rozmawiałyśmy, od czasu, do czasu obsługiwałam klientów i przynosiłam im zamówienia. Po godzinie przyszła Agness i podziękowała mi za pomoc. Przebrałam się, a akurat, gdy wyszłyśmy z kawiarni zadzwonił telefon Danielle.
-Kto to był? - spytała Charlie
-Liam. Pyta, czy jedziemy z chłopakami na Paintball
-Oh tak, ja chcę! - krzyknęła Eleanor
-Ktoś jeszcze - spytała Dan
-Ja też mogę, kocham paintball - odezwałam się
W końcu wyszło, że jedziemy wszystkie, więc postanowiłyśmy spotkać się za godzinę pod szkołą. Weszłam do domu zrzuciłam plecak na podłogę. Zdjęłam buty i poszłam do salonu.
-Mamo wychodzę ze znajomymi na paintball! - krzyknęłam i zatrzymałam się w połowie kroku - Um dzień dobry - powiedziałam widząc dwie koleżanki z pracy mamy
-A co ty dziś tak późno? - spytała
-Musiałam wskoczyć na godzinkę do kawiarni, zastąpić Agness
-Oh okej.
-To mogę iść? - spytałam
-Tak, myślę, że to okej - pokiwała głową
Uśmiechnęłam się i chwytając po drodze plecak pobiegłam do pokoju. Postanowiłam zmyć "tapetę" i nałożyć jej mniej. Włosy związałam w byle jakiego koka i przebrałam się w nieco luźniejsze ubrania.
http://urstyle.pl/styl/zuzka2003/stylizacja/sportowo-169/
Sięgnęłam po torbę do której wrzuciłam najpotrzebniejsze rzeczy i zbiegłam na dół, rzucając ją pod drzwi. Przebiegłam przez salon do kuchni i otworzyłam lodówkę.
-Masz tam obiad do odgrzania! - krzyknęła mama
-Dzięki, ale myślę, że zostanę przy koktajlu - powiedziałam, na co przewróciła oczami - Gdzie jest Bella?
-Dzięki, ale myślę, że zostanę przy koktajlu - powiedziałam, na co przewróciła oczami - Gdzie jest Bella?
-U koleżanki. O której będziecie wracać?
-Nie wiem. Zapewne za 2 godziny, a co?
-Oh w takim razie odebrałabyś ją wracając?
-Pewnie, nie ma problemu - uśmiechnęłam się siadając na fotelu
Siedziałam tak kolejne 10 minut wysłuchując, jaka to jestem piękna i wspaniała, że tak pomagam mamie. Ja nie traktuję już tego nawet jako pomoc, ale raczej obowiązek. Przyzwyczaiłam się... Jedna z pań, podejrzewam, że ma na imię Anne opowiadała, jakiego to ma złego syna. W sumie z jej opowieści wydawał się być niezłym dupkiem... Ale to jest dowód na to, że ludzie są różni. Ja po odejściu ojca wzięłam się do pracy; on się załamał. Aczkolwiek uważam, że przesadza ze swoim zachowaniem w stosunku do niej.
Gdy przeglądałam tumblr'a mój telefon zaczął wibrować, a na ekranie pojawił się nieznany numer. Nacisnęłam zieloną słuchawkę i przyłożyłam aparat do ucha.
-Wychodź już - usłyszałam znajomy głos Charlie
-Okej... Czekaj z kogo telefonu dzwonisz?
-Harrego. Ruchy czekamy jeszcze na ciebie, Nicole, Zayna i Lily.
-Okej
Rozłączyłam się i wstałam z miejsca. Założyłam buty i bluzę i wyszłam z domu. Idąc napisałam sms'a do Lily.
Ja: Hej :) Gdzie jesteś?
Lily ;* : Oj no nie srajcie już idę miałam pilną sprawę!
Ja: Spokojnie też mnie jeszcze nie ma. Chciałam zajść do Starbucksa, ale już nie zdążę :c
Lily ;* : Aaa bo wiesz... Bo ja też jestem właśnie w Starbucksie i możesz zawsze do mnie dojść.
Ja: No nie wiem... Btw to była ta ważna sprawa?!
Lily ;* : Cicho, tak. To ja wezmę ci już Frappucino. Idź w moją stronę, spotkamy się po drodze :)
Ja: Okej ;)
Schowałam telefon i poszłam w stronę Starbucksa. Spotkałam Lily, która wręczyła mi podpisany kubek. Zawróciłyśmy się w stronę szkoły. Okazało się, że nie byłyśmy ostatnie, ponieważ ciągle brakowało Nicole i Zayna. Zadzwoniłam do dziewczyny.
-Gdzie jesteście?!
-2 minuty max będziemy - powiedziała. Słyszałam silnik samochodu w tle, co oznaczało, że jedziemy z Zaynem, Austinem i Niallem.
-Okej - mruknęłam i się rozłączyłam.
Dosłownie chwilę później na parkingu pojawiło się czerwone Ferrari 599.
-Dobra. Więc z Zaynem jedzie Nicole, Harry, Jessie i Charlie. Z Niallem Matt, Danielle i Liam, a ze mną Lily, Louis i Eleanor. - zakomunikował Austin, po czym się rozeszliśmy.
Zayn i Nicole siedzieli z przodu, Od lewej Harry, ja i Charlie. Jechaliśmy jakieś 15 minut. Gdy Zayn powiedział, że jesteśmy na miejscu wysiedliśmy z auta. Gdy zobaczyłam to miejsce mimowolnie się uśmiechnęłam.
-Co jest? - spytał Harry
-Kocham to miejsce. Znam je jak własną kieszeń - to prawda. Znam wszystkie dobre kryjówki.
-To niesprawiedliwe! - krzykną Niall, a ja się zaśmiałam
-Dobra podzielmy się na dwie drużyny - postanowił Zayn a my się zgodziliśmy.
W jednej byłam ja, Harry, Niall, Matt, Nicole i Zayn, a w drugiej cała reszta. Tak, u nich jest o jedną osobę więcej, ale to dlatego, że u nas jest więcej chłopaków, plus ja, bo znam wszystkie kryjówki. Gdy założyliśmy już ochraniacze, stroje i dostaliśmy swoje "bronie" rozeszliśmy się po całym placu. Oczywiście celem gry jest znalezienie i zdobycie chorągiewki.Gdy usłyszeliśmy odgłos, sygnalizujący początek gry rozbiegliśmy się chowając we wszystkie możliwe miejsca. Moją taktyką jak zwykle było wyeliminowanie znaczącej liczby przeciwników, a dopiero potem szukanie chorągiewki, tak jest bezpieczniej.
Rozejrzałam się za siebie. Nikogo nie widzę. Podbiegłam szybko pod ścianę starego budynku. Oparłam się o nią i rozejrzałam dookoła. Znów nie dostrzegłam nic specjalnego. Nagle usłyszałam strzał. Kulka rozpryskała się na ścianie obok mnie. Zerwałam się szybko i wbiegłam po cichu do opuszczonego budynku. Dobrze wiedziałam, że nie jestem tu sama. Zbyt wyraźnie słyszałam czyjeś kroki, aby pomyśleć, że tylko mi się wydawało. Siedziałam cicho wysłuchując osoby schodzącej właśnie po schodach. Gdy tylko zobaczyłam czerwoną przepaskę - wystrzeliłam. Żółta kulka rozprysnęła się na ramieniu... Louisa?! Zdjął maskę i spojrzał na mnie. Najpierw zmarszczył oczy, a następnie je szeroko otworzył.
-Że co kurwa?! Pokonała mnie laska?! - krzykną, a ja wzruszyłam ramionami - Dobra jesteś - powiedział i znikną z pola bitwy.
Gwałtownie odwróciłam się widząc osobę idącą w moją stronę. Odetchnęłam z ulgą widząc niebieską przepaskę. Podszedł i ukucną obok mnie. Spojrzałam w jego oczy i... Niall. No przepraszam, ale takich oczu nie da się zapomnieć. Skiną do mnie głową, a ja to odwzajemniłam.
-Wyeliminowałem Charlie - powiedział
-A ja Austina
-Nie mamy Nicole - dodał po chwili na co przeklnęłam
-Czyli jest po równo? - spytałam a on skiną głową
-Dobra ja, Harry i Zayn będziemy cię osłaniać, a ty idziesz po flagę - zaapelował
-Chwilę, ja jej jeszcze nie znalazłam!
-Wejdź na dach budynku, obok jest te ogromne drzewo, którego gałąź jest jakiś metr nad dachem, tam przyczepiona jest zielono żółta chorągiewka. Zdejmij ją, my cię ciągle chronimy - powiedział, na co przytaknęłam - chłopaki już stoją przy budynku, więc idź, ale uważaj.
Kiwnęłam głową i poszłam powoli w stronę schodów. Rozejrzałam się dookoła. Nic. Weszłam na drugie piętro. Szłam cicho przez korytarz sprawdzając kolejno wszystkie pomieszczenia. Gdy szłam już na drugie piętro usłyszałam strzał. Wyjrzałam zza małego okienka. To była Danielle, lub Eleanor, nie mogłam określić z tej odległości. Mimowolnie uśmiechnęłam się, bo wiem, że wygrywamy. Mamy więcej osób i wiemy już gdzie szukać. Drugie piętro było po prostu jednym, wielkim, pustym pokojem. Nie było w nim nic. Rozejrzałam się dookoła siebie. Naprzeciwko mnie, na ścianie była drabina prowadząca na dach. Przestałam przejmować się ciągłym odgłosem strzałów, bo tak naprawdę słychać je było cały czas. Wdrapałam się na drabinę i otworzyłam właz. Wyszłam na dach, jednak nie stanęłam normalnie, a się położyłam. Nie ruszałam się, tylko przyglądałam się zwisającej gałęzi. Faktycznie przyczepiona do niej była chorągiewka. Uśmiechnęłam się i powoli do niej podczołgałam. Znów się rozejrzałam i szybko wstałam zrywając chorągiewkę. W momencie kiedy kawałek materiału znalazł się w moich rękach znów usłyszeliśmy ten przeraźliwy dźwięk, który tym razem sygnalizował koniec gry. Stanęłam na nogi, zdjęłam maskę i zaczęłam skakać i krzyczeć. Wyszłam z budynku i wróciłam do reszty. Całą drużyną uściskaliśmy się, następnie zdjęliśmy maskujące stroje i ochraniacze. Lily pokazała nam ogromnego siniaka na ręce. Wyglądał naprawdę strasznie! No ale taka jest gra.
-Wracamy tak samo? - spytał Zayn.
-Nie, ja zadzwonię po taksówkę. Muszę jeszcze jechać po siostrę - mruknęłam
-Ugh. Okej Matt jedziesz z Zaynem, a ty ze mną. Odwieziemy Liama, Danielle i podwiozę cię po siostrę - powiedział, a ja ze zdziwieniem otworzyłam oczy
Myślałam, że mnie nienawidzi! A tu takie coś... Mruknęłam ciche "dzięki" po czym pożegnałam się z dziewczynami i wsiadłam do auta. Liam zdecydował, aby Niall wysadził ich pod jego domem, ponieważ sam odprowadzi Danielle. Ja za ten czas napisałam do mamy.
Ja: Wracamy już. Podasz adres tej koleżanki Belli?
Mama: 15 Central Park West
Ja: Co? Serio?
Mama: Tak ;)
Gdy Liam i Danielle pożegnali się i wyszli z samochodu Niall zwrócił się do mnie:
-Adres?
-15 Central Park West - powiedziałam, a on zagwizdał
-Grubo - mrukną, a ja przytaknęłam
-Ponoć mieszkania tam są świetne!
-Są okej - powiedział, a ja spojrzałam na niego
Przecież jest bogaty, dla niego to nic wielkiego - taki apartament. Podjechaliśmy pod duży wieżowiec, a Bella stała już pod drzwiami. Wysiadłam z auta i podeszłam do niej. Poinformowałam, że Niall to mój kolega i odwiezie nas do domu. Wróciłyśmy do samochodu, a Niall ruszył. Całą drogę rozmawialiśmy o różnych rzeczach, jedynie Bella się nie odzywała. Gdy byliśmy pod domem podziękowałam Niallowi i życzyłam mu dobrej nocy.
Nic nie odpowiedział...
Czyli moje przypuszczenia były słuszne..
Nienawidzi mnie...
Ja: Hej :) Gdzie jesteś?
Lily ;* : Oj no nie srajcie już idę miałam pilną sprawę!
Ja: Spokojnie też mnie jeszcze nie ma. Chciałam zajść do Starbucksa, ale już nie zdążę :c
Lily ;* : Aaa bo wiesz... Bo ja też jestem właśnie w Starbucksie i możesz zawsze do mnie dojść.
Ja: No nie wiem... Btw to była ta ważna sprawa?!
Lily ;* : Cicho, tak. To ja wezmę ci już Frappucino. Idź w moją stronę, spotkamy się po drodze :)
Ja: Okej ;)
Schowałam telefon i poszłam w stronę Starbucksa. Spotkałam Lily, która wręczyła mi podpisany kubek. Zawróciłyśmy się w stronę szkoły. Okazało się, że nie byłyśmy ostatnie, ponieważ ciągle brakowało Nicole i Zayna. Zadzwoniłam do dziewczyny.
-Gdzie jesteście?!
-2 minuty max będziemy - powiedziała. Słyszałam silnik samochodu w tle, co oznaczało, że jedziemy z Zaynem, Austinem i Niallem.
-Okej - mruknęłam i się rozłączyłam.
Dosłownie chwilę później na parkingu pojawiło się czerwone Ferrari 599.
-Dobra. Więc z Zaynem jedzie Nicole, Harry, Jessie i Charlie. Z Niallem Matt, Danielle i Liam, a ze mną Lily, Louis i Eleanor. - zakomunikował Austin, po czym się rozeszliśmy.
Zayn i Nicole siedzieli z przodu, Od lewej Harry, ja i Charlie. Jechaliśmy jakieś 15 minut. Gdy Zayn powiedział, że jesteśmy na miejscu wysiedliśmy z auta. Gdy zobaczyłam to miejsce mimowolnie się uśmiechnęłam.
-Co jest? - spytał Harry
-Kocham to miejsce. Znam je jak własną kieszeń - to prawda. Znam wszystkie dobre kryjówki.
-To niesprawiedliwe! - krzykną Niall, a ja się zaśmiałam
-Dobra podzielmy się na dwie drużyny - postanowił Zayn a my się zgodziliśmy.
W jednej byłam ja, Harry, Niall, Matt, Nicole i Zayn, a w drugiej cała reszta. Tak, u nich jest o jedną osobę więcej, ale to dlatego, że u nas jest więcej chłopaków, plus ja, bo znam wszystkie kryjówki. Gdy założyliśmy już ochraniacze, stroje i dostaliśmy swoje "bronie" rozeszliśmy się po całym placu. Oczywiście celem gry jest znalezienie i zdobycie chorągiewki.Gdy usłyszeliśmy odgłos, sygnalizujący początek gry rozbiegliśmy się chowając we wszystkie możliwe miejsca. Moją taktyką jak zwykle było wyeliminowanie znaczącej liczby przeciwników, a dopiero potem szukanie chorągiewki, tak jest bezpieczniej.
Rozejrzałam się za siebie. Nikogo nie widzę. Podbiegłam szybko pod ścianę starego budynku. Oparłam się o nią i rozejrzałam dookoła. Znów nie dostrzegłam nic specjalnego. Nagle usłyszałam strzał. Kulka rozpryskała się na ścianie obok mnie. Zerwałam się szybko i wbiegłam po cichu do opuszczonego budynku. Dobrze wiedziałam, że nie jestem tu sama. Zbyt wyraźnie słyszałam czyjeś kroki, aby pomyśleć, że tylko mi się wydawało. Siedziałam cicho wysłuchując osoby schodzącej właśnie po schodach. Gdy tylko zobaczyłam czerwoną przepaskę - wystrzeliłam. Żółta kulka rozprysnęła się na ramieniu... Louisa?! Zdjął maskę i spojrzał na mnie. Najpierw zmarszczył oczy, a następnie je szeroko otworzył.
-Że co kurwa?! Pokonała mnie laska?! - krzykną, a ja wzruszyłam ramionami - Dobra jesteś - powiedział i znikną z pola bitwy.
Gwałtownie odwróciłam się widząc osobę idącą w moją stronę. Odetchnęłam z ulgą widząc niebieską przepaskę. Podszedł i ukucną obok mnie. Spojrzałam w jego oczy i... Niall. No przepraszam, ale takich oczu nie da się zapomnieć. Skiną do mnie głową, a ja to odwzajemniłam.
-Wyeliminowałem Charlie - powiedział
-A ja Austina
-Nie mamy Nicole - dodał po chwili na co przeklnęłam
-Czyli jest po równo? - spytałam a on skiną głową
-Dobra ja, Harry i Zayn będziemy cię osłaniać, a ty idziesz po flagę - zaapelował
-Chwilę, ja jej jeszcze nie znalazłam!
-Wejdź na dach budynku, obok jest te ogromne drzewo, którego gałąź jest jakiś metr nad dachem, tam przyczepiona jest zielono żółta chorągiewka. Zdejmij ją, my cię ciągle chronimy - powiedział, na co przytaknęłam - chłopaki już stoją przy budynku, więc idź, ale uważaj.
Kiwnęłam głową i poszłam powoli w stronę schodów. Rozejrzałam się dookoła. Nic. Weszłam na drugie piętro. Szłam cicho przez korytarz sprawdzając kolejno wszystkie pomieszczenia. Gdy szłam już na drugie piętro usłyszałam strzał. Wyjrzałam zza małego okienka. To była Danielle, lub Eleanor, nie mogłam określić z tej odległości. Mimowolnie uśmiechnęłam się, bo wiem, że wygrywamy. Mamy więcej osób i wiemy już gdzie szukać. Drugie piętro było po prostu jednym, wielkim, pustym pokojem. Nie było w nim nic. Rozejrzałam się dookoła siebie. Naprzeciwko mnie, na ścianie była drabina prowadząca na dach. Przestałam przejmować się ciągłym odgłosem strzałów, bo tak naprawdę słychać je było cały czas. Wdrapałam się na drabinę i otworzyłam właz. Wyszłam na dach, jednak nie stanęłam normalnie, a się położyłam. Nie ruszałam się, tylko przyglądałam się zwisającej gałęzi. Faktycznie przyczepiona do niej była chorągiewka. Uśmiechnęłam się i powoli do niej podczołgałam. Znów się rozejrzałam i szybko wstałam zrywając chorągiewkę. W momencie kiedy kawałek materiału znalazł się w moich rękach znów usłyszeliśmy ten przeraźliwy dźwięk, który tym razem sygnalizował koniec gry. Stanęłam na nogi, zdjęłam maskę i zaczęłam skakać i krzyczeć. Wyszłam z budynku i wróciłam do reszty. Całą drużyną uściskaliśmy się, następnie zdjęliśmy maskujące stroje i ochraniacze. Lily pokazała nam ogromnego siniaka na ręce. Wyglądał naprawdę strasznie! No ale taka jest gra.
-Wracamy tak samo? - spytał Zayn.
-Nie, ja zadzwonię po taksówkę. Muszę jeszcze jechać po siostrę - mruknęłam
-Ugh. Okej Matt jedziesz z Zaynem, a ty ze mną. Odwieziemy Liama, Danielle i podwiozę cię po siostrę - powiedział, a ja ze zdziwieniem otworzyłam oczy
Myślałam, że mnie nienawidzi! A tu takie coś... Mruknęłam ciche "dzięki" po czym pożegnałam się z dziewczynami i wsiadłam do auta. Liam zdecydował, aby Niall wysadził ich pod jego domem, ponieważ sam odprowadzi Danielle. Ja za ten czas napisałam do mamy.
Ja: Wracamy już. Podasz adres tej koleżanki Belli?
Mama: 15 Central Park West
Ja: Co? Serio?
Mama: Tak ;)
Gdy Liam i Danielle pożegnali się i wyszli z samochodu Niall zwrócił się do mnie:
-Adres?
-15 Central Park West - powiedziałam, a on zagwizdał
-Grubo - mrukną, a ja przytaknęłam
-Ponoć mieszkania tam są świetne!
-Są okej - powiedział, a ja spojrzałam na niego
Przecież jest bogaty, dla niego to nic wielkiego - taki apartament. Podjechaliśmy pod duży wieżowiec, a Bella stała już pod drzwiami. Wysiadłam z auta i podeszłam do niej. Poinformowałam, że Niall to mój kolega i odwiezie nas do domu. Wróciłyśmy do samochodu, a Niall ruszył. Całą drogę rozmawialiśmy o różnych rzeczach, jedynie Bella się nie odzywała. Gdy byliśmy pod domem podziękowałam Niallowi i życzyłam mu dobrej nocy.
Nic nie odpowiedział...
Czyli moje przypuszczenia były słuszne..
Nienawidzi mnie...
#RockMePL
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz